„Ale z Ciebie dupeczka”, „chętnie bym Cię wy*uchał”, „piękne, wielkie cycki” – to jedne z nielicznych komentarzy, kierowanych w stronę kobiet. Tego typu uwagi widzimy nie tylko w social mediach, ale również (i chyba to jeszcze gorsze) słyszymy na co dzień. Niezależnie, czy kobieta jest ubrana w dres, spodnie czy sukienkę – większość z nas chociaż raz w życiu usłyszała komentarz dotyczący wyglądu ze strony mężczyzny. I o ile wyważony komplement ze strony płci przeciwnej wpłynąłby zapewne pozytywnie na postrzeganie siebie, tak często zostaje zastąpiony przez wulgarne, seksistowskie określenia, wywołujące negatywne emocje, by nie powiedzieć obrzydzenie.
Uwaga! Artykuł dotyczy jedynie seksualizacji kobiet. Zdaję sobie sprawę, że mężczyźni również padają ofiarami przemocy (również ze strony kobiet!), jednak ten temat pozostawię do oddzielnej dyskusji.
Czym właściwie jest seksualizacja?
Na wstępie wyjaśnijmy czym właściwie jest seksualizacja i jak się przejawia w życiu codziennym. W jednym z artykułów naukowych, badających zjawisko seksualizacji i autoseksualizacji dziewcząt, czytamy:
„Seksualizacja to »wartościowanie osoby ze względu na jej atrakcyjność fizyczną«. Dokonuje się ona, kiedy w przekazie medialnym jednostka zostaje przedstawiona w sposób, który sugeruje, że:
– jej wartość wynika z jej »seksownego« wyglądu lub zachowania,
– jej fizyczna atrakcyjność zrównana jest z jej »seksownością«,
– jest ona seksualnie uprzedmiotowiona (postrzegana jako obiekt seksualny),
– jej seksualność jest jej nieadekwatnie narzucona”[1]
A więc w skrócie i uproszczeniu, seksualizacja polega na postrzeganiu osoby (w tym przypadku kobiety) wyłącznie przez pryzmat jej atrakcyjnych cech wyglądu.
Zjawisko to nie występuje tylko w mediach (chociaż duża część reklam czy teledysków często bazowała i zdarza się, że nadal bazuje na wizerunku skąpo ubranej kobiety). Seksualizację kobiet obserwujemy również we wszystkich etapach życia codziennego – podczas wizyt w sklepach, w barach, na uczelni/w szkole czy w pracy. Która z nas nie doświadczyła „miłych i pomocnych” komentarzy od nauczyciela wf-u podczas ćwiczeń? Albo przechodząc obok placu budowy, nie usłyszała obrzydliwego określenia z ust jednego (oby tylko!) z pracujących tam panów? A co z trąbieniem na ulicy, gwizdaniem i innymi zwierzęcymi odruchami kierowanymi w naszą stronę od płci przeciwnej? Z przeróżnymi aktami seksualizacji mierzymy się na co dzień i nie raz nie wiemy jak na nie zareagować. Udać, że nie słyszę i iść dalej? Stanąć i odpowiedzieć równie bystrym i elokwentnym tekstem? Czy może podziękować, bo przecież „to był tylko żart i nie miałem nic złego na myśli”?
Trąbienie, gwizdanie i inne zwierzęce odruchy
Przed napisaniem artykułu, przeprowadziłam małą ankietę, w której zapytałam kobiety o to, jak często doświadczają seksualizacji (jeśli w ogóle) oraz poprosiłam o podanie przykładów wraz z krótkim komentarzem o ich wpływ na późniejsze postrzeganie siebie. Większość z nich, bo aż 82% respondentek, odpowiedziała, że doświadczyła w swoim dotychczasowym życiu chociaż raz seksualizacji ze strony mężczyzny. Pod pojęciem seksualizacji rozumiemy tutaj komentarze usłyszane na ulicy, w mediach społecznościowych, niestosowne zachowania w pracy/w szkole/na uczelni itp.
35% kobiet przyznało, że doświadcza nieadekwatnych zachowań ze strony mężczyzn kilka razy w roku, ale prawie 50% respondentek doznaje ich kilka razy w ciągu miesiąca. Tylko 12% odpowiadających twierdzi, że nigdy nie zostało dotkniętych jakimkolwiek przejawem seksualizacji. To alarmujące dane, wpływające na zmniejszenie poczucia bezpieczeństwa i komfortu w otoczeniu mężczyzn. O tym więcej dalej.
Poniżej zamieszczam niektóre z głosów kobiet, które zechciały podzielić się swoimi doświadczeniami:
„Dwuznaczne teksty, gwizdanie na ulicy, zaczepki i nawiązywanie do czynów seksualnych.”
„Zdarzały się sytuacje, gdy na ulicy obcy mężczyzny trąbili i gwizdali na mnie, gdy byłam np. w spodenkach. Gdy wracałam chodnikiem, minęłam dwóch mężczyzn, którzy na głos skomentowali „ale dupeczka”. Słyszałam wielokrotnie od mojego poprzedniego pracodawcy, że jestem tak atrakcyjna, że patrzenie na mnie sprawia mu »przyjemność«.”
„Weszłam do baru na dworcu kolejowym i zamówiłam herbatę. Zajęłam miejsce przy stoliku, ale chwili zauważyłam, że leżą tam czyjeś rzeczy. Zanim zdążyłam zmienić miejsce spostrzegłam starszego pana zmierzającego w moją stronę. Gdy podszedł do mnie powiedziałam do niego: »Oh przepraszam. Czy pan tutaj siedział«? Wtedy mężczyzna usiadł na krześle tuż obok mnie i odpowiedział wesoło, bardzo sugestywnym tonem: »Proszę siedzieć. Będę miał bliżej do pani uda!«. Uśmiechał się i gapił na moje ciało. Poczułam się bardzo niekomfortowo. Cała sytuacja tak mnie zaskoczyła, że tylko zaśmiałam się nerwowo i nie zwróciłam mu uwagi. Herbatę i tak zamówiłam na wynos, więc chwilę potem wyszłam z baru i ruszyłam w stronę peronu, gdzie poczekałam na pociąg.”
„»Ale dupa« po ciemku na spacerze, że jestem urocza, a kolega kompetentny.”
„Pierwsze takie sytuacje pojawiły się już w podstawówce (np. chłopcy »strzelający« naszymi paskami od staników, wyzywanie od »desek« itd.) Gdy byłam już nastolatką notorycznie zdarzało się, że mężczyźni na mnie trąbili, czasem szczekali. Ale najgorszym doświadczeniem była sytuacja sprzed kilku miesięcy, gdzie jako dorosła, świadoma kobieta w pracy usłyszałam pewne słowa od obcego mężczyzny. Wówczas podczas wykonywania swoich obowiązków popełniłam błąd na niekorzyść danego klienta. Usłyszałam słowa , że »jak chce to w ramach rekompensaty możemy udać się na bok« (wiadomo po co).”
„Zaczepianie na ulicy, spojrzenia.”
„Wykorzystywanie przez »chłopaka« tylko do zaspokojania swoich potrzeb seksualnych. Niezależnie od mojego stanu zdrowia i samopoczucia.”
Seksualizacja w przekazach medialnych
Duża część procesu seksualizacji odbywa się w mediach. To właśnie na banerach reklamowych (skierowanych głównie do mężczyzn) jeszcze niedawno mogliśmy obserwować roznegliżowane ciało kobiety, zachęcające do odwiedzenia warsztatu wulkanizacyjnego, myjni czy kupna napojów energetyzujących. Kobiety ukazane są tam w erotycznych pozach, często stanowiąc pierwszy plan bilbordu, ulotki, plakatu itp. Bo przecież to najlepiej oddziałuje na zmysły grupy docelowej. Co więcej, autorzy takich perełek często nie poprzestają wyłącznie na pokazywaniu ciała płci pięknej, ale stereotypowo sprowadzają wizerunek kobiety do głupszej, mniej wykształconej czy uzależnionej od mężczyzny.
Poniżej zamieszczam kilka przykładów:
1. Reklama Devil Energy Drink[2].
Kobieta zostaje przedstawiona wyłącznie w bieliźnie. Ukazanie jej w niższym kadrze sugeruje nie tylko jej uległą i podporządkowaną pozycję wobec mężczyzny, ale w połączeniu ze sloganem „Ona już wie, co za chwilę będzie miała w ustach…” wraz z wyciągniętą męską dłonią, budzi skojarzenia z seksem oralnym. Sprawa uprzedmiotowienia kobiet i pokazywania ich w sposób krzywdzący ich wizerunek została zgłoszona do Sądu Okręgowego w Legnicy, który nałożył na producenta karę w wysokości 60,000 złotych.
Firma nie poprzestała jednak na jednej reklamie. Po wpisaniu w wyszukiwarkę „Devil energy drink reklamy” wyświetlają się kolejne „złote” pomysły:


2. Reklama rajstop marki Lores:

3. Reklama biura nieruchomości Brzoski:
Powyższa reklama to nie tylko przejaw seksualizacji kobiet poprzez pokazywanie ich atrakcyjnych cech wyglądu, ale przede wszystkim obniżanie ich wartości. Kobiety pokazane są jedynie jako zajmujące niższe stanowiska, podległe mężczyznom oraz mające zapewnić im rozrywkę. Widnieją tutaj jako powierzchowne, mniej inteligentne, dbające jedynie o swój wygląd. Czy naprawdę, aby sprzedać biuro, będąc dobrym agentem, trzeba pokazywać tańczącą w nim na rurze kobietę?
Co mówią dane i eksperci?
Z czego wynikają seksualne odniesienia w reklamach? Przede wszystkim z odwoływania do podstawowych ludzkich instynktów i emocji, mających zmusić odbiorcę do impulsywnego zakupu. Kobieta, przedstawiona w sposób erotyczny, staje się więc towarem, który ma sprzedaż dany produkt lub usługę.
„Jak wynika z badań, postrzeganie kobiet w kategoriach obiektu seksualnego pojawiło się w 22% reklam telewizyjnych z ich udziałem (Messineo, 2008, s. 757). Z innych analiz wynika, że 51,8% reklam w czasopismach przedstawiało kobiety w ten sposób (Stankiewicz, Rosselli, 2008, s. 583).” – czytamy w pracy badawczej Anety Sylwi Baranowskiej.
Badaczka zwraca również uwagę, że:
„W mediach papierowych dziewczęta i młode kobiety są nieustannie zachęcane do tego, aby wyglądały i ubierały się w sposób, który uczyni je seksownymi w oczach mężczyzn. W grach komputerowych postacie kobiece są częściej niż męskie pokazywane częściowo nago, częściej też zachowują się w sposób wyzywający.”
Autorzy teledysków nie są dłużni…
Obok seksualizujących reklam dużą rolę w uprzedmiotowieniu kobiet odgrywają teledyski – szczególności muzyki disco polo. Kobiety często mają tam ubrania, które odsłaniają ich ciało. Przybierają również uwodzicielskie, prowokujące pozy, a zbliżenia kamery pokazują w większości ich intymne części ciała.
„Analiza treści teledysków wskazuje, że między 44% a 81% teledysków zawiera obrazy o treści seksualnej. W dużej części są to obrazy uprzedmiotawiające seksualnie kobiety.” – czytamy z kolei w pracy badawczej Małgorzaty Skibińskiej i Lidii Wiśniewskiej-Nogaj, Problem uprzedmiotowienia w przekazach medialnych w kontekście wybranych aspektów psychospołecznego funkcjonowania młodych kobiet.[3]
Aby nie pozostać gołosłowną, załączam teledysk jednego z najpopularniejszych w ostatnich czasach wokalistów muzyki disco polo – Skolima.
Biorąc pod uwagę talent pisarski i głębokie przesłanie zaprezentowanego wyżej utworu, nie dziwi fakt, że artysta musi wspomóc się pięknymi, tańczącymi wokół niego kobietami, aby zyskać uwagę.
Nie tylko jednak same teledyski uprzedmiotowiają kobiety. Często ton nadają im teksty piosenek, w których piosenkarze (zwłaszcza raperzy) przedstawiają kobiety wyłącznie jako obiekt seksualny. Jeden z najpopularniejszych raperów młodego pokolenia – Malik Montana – słynie z tekstów, wypełnionych wulgarnymi określeniami oraz erotycznymi nawiązaniami:
„Przyszedłem sam,
Zabrałem dwie,
Wychodzimy we troje
w samochodzie robię yeah,
Na podłodze robię yeah|
Na kanapie robię yeah,
Wkładaj go do buzi, zanim roztopi się,
Na balkonie robię yeah,
Na komodzie robię yeah” – refren piosenki Robię Yeah
Czy coś jeszcze bardziej wyrafinowanego:
„ręka na myszce
kicia już miałczy
wiesz co znaczy jak palec ma fałdy
ja spocony jakbym wyszedł z sauny
3 runda z rzędu bez pauzy
gryzę ucho, Mike Tyson
jak im zagram tak zatańczą
rzucam w górę z Bolesławem banknot
taniec na rurze, chodź na kolankojestem bykiem wskakuj na rodeo
dwie mulatki a w środku Oreo
patrzysz na mnie z miną ponętną
to dla ciebie w nogawce Toblerone” – fragment piosenki Łyżka.
Mężczyźni, sami nam to robicie
Seksualizacja widoczna jest również w komentarzach pod materiałami udostępnianymi przez kobiety w mediach społecznościowych. Przeglądając kilka kont znanych influencerek czy piosenkarek, uderzyła mnie fala znajdujących się pod umieszczonymi zdjęciami, komentarzy o zabarwieniu seksualnym. Oto kilka z nich:

Chociaż znajdziemy również komentarze pisane przez kobiety, to głównie mężczyźni wypisują wulgarne, a wręcz obrzydliwe uwagi. Warto zaznaczyć, że na większości postów kobiety nie pokazywały odkrytego ciała, aby w jakikolwiek sposób można było uznać ich zachowanie za „prowokujące” i wywołujące takie dyskusje.
Jeden z twórców internetowych – Jakub Laszkiewicz – opiera swój content, m.in. na pokazywaniu „wynaturzeń internetu”. W publikowanych filmach, zwraca uwagę na zamieszczane przez ludzi komentarze pod postami znanych osób. Dla wizualizacji oraz uzmysłowienia skali tego zjawiska, załączam jeden z jego filmów:
https://www.instagram.com/p/DSCn5zojUXt/
AI może i nie zabierze Ci pracy, ale godność już tak…
W ostatnim czasie na platformie X można zaobserwować niepokojący trend. Za pomocą aplikacji Grok mężczyźni rozbierają kobiety i wrzucają ich przerobione zdjęcia do internetu.

O tym, jak bardzo nieetyczne jest to zachowanie nie trzeba wspominać. Najbardziej przerażający jest jednak fakt, że dużo osób nie widzi w tym trendzie nic niebezpiecznego. Pod postem jednej z ofiar pojawia się tysiące komentarzy, sugerujących, że „to nic nielegalnego”, a kobiety same są sobie winne, udostępniając swoje zdjęcia online.


„Ta zabawa z AI” sprowadza kobiety nie tylko do obiektu seksualnego, stworzonego dla mężczyzn. Przede wszystkim zabiera im godność i prawo do swobodnego wyrażania siebie. Kobiety stają się jedynie zabawką, którą mężczyzna w każdej chwili może rozebrać i wykorzystać dla własnej przyjemności.
Jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że seksualizacji ulegają również dzieci, zwłaszcza dziewczynki. Zaraz po incydencie z AI rozbierającym kobiety, pojawiły się takie same zdjęcia, ale z udziałem… no właśnie, dziecka.

Czy takie zachowania również są legalne i etyczne? Czy takie dzieci również są same sobie winne? I w końcu, czy naprawdę niepotrzebna jest prawna regulacja AI? Tutaj nieustannej dyskusji podlega również kwestia udostępniania przez rodziców zdjęć swoich dzieci, ale ten temat zostawmy na odrębny artykuł.
Czemu wciąż bronimy takich zachowań?
Seksualizacja w przekazach medialnych jest często usprawiedliwiana. Odkryte ciała kobiet nie budzą już zdziwienia dopóki ktoś nie przekroczy za bardzo granicy i nie wzbudzi kontrowersji. Z czego to wynika? Badaczki – Małgorzata Skibińska i Lidia Wiśniewska-Nogaj – tłumaczą zjawisko postępującym rozwojem kultury obnażania oraz kultury upozorowania czy kultury konsumpcji:
„Kultura obnażania realizuje zasadę demokratyzacji pożądania, dzięki której każdy ma prawo do wyrażania swojej intymności i seksualności oraz oglądania takich prezentacji innych osób. Kultura konsumpcji odnosi się do czerpania przyjemności i budowania wartości człowieka wokół nabywania dóbr i ich posiadania oraz cechuje ją nieustanna potrzeba i konsumowanie przyjemności. O wartości człowieka decyduje stan posiadania, a potrzeby i pragnienia są proponowane, czy raczej narzucane, przez grupy interesu nastawione na określony zysk. Naczelną zasadą jest „mieć” zamiast „być”, a wymiernikiem sukcesu człowieka jest to, co ma i jak wygląda, a nie to, jakie posiada cechy.”
Jaki wpływ ma seksualizacja na samopostrzeganie kobiet?
Przedstawianie kobiet jako obiektów seksualnych, jak również dopuszczanie się takowych zachowań względem nich, wpływa na dwa główne obszary. Po pierwsze: społeczeństwo zaczyna postrzegać je jako mniej kompetentne, inteligentne czy wykształcone. Po drugie: zmianie ulega ich własny sposób patrzenia na siebie. Proces seksualizacji ma poważne konsekwencje i prowadzi do wielu nadużyć, m.in. deprecjonowania, obsadzania kobiet niższymi stanowiskami czy odbierania im prawa głosu. Przecież skoro nie są wykształcone i na tyle kompetentne jak mężczyźni, to jak mogą piastować wyższe stanowiska albo wypowiadać się na społecznie ważne tematy?
Badaczki, Małgorzata Skibińska i Lidia Wiśniewska-Nogaj, zwracają uwagę, że:
„Częsty i regularny kontakt z mediami upowszechniającymi komunikaty optujące w zseksualizowane obrazy kobiet, zwiększają prawdopodobieństwo, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety bardziej akceptują postawy seksualizujące i seksualnie uprzedmiotawiające kobiety (instrumentalność, odmowa autonomii, bezwładność, wymienność, naruszalność, odmowa podmiotowości), co prowadzić może do rozwoju niewłaściwych zachowań, pogłębiania problemów społecznych (tj. przemoc w stosunku do dziewcząt i kobiet, wykorzystywanie seksualne, różne formy pornografii i prostytucji (por. Stowarzyszenie Twoja Sprawa, 2013) oraz nieporozumień w relacjach damsko-męskich, przekładających się na trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji intymnych i małżeńskich.”
Komentarze oraz obrazy uprzedmiotowiające kobiety są również powodem do nadmiernego dążenia do wpisania się w obowiązuje normy. W efekcie prowadzi to do przesadnego dbania o ciało, odchudzania czy odkrywania ciała w celu sprostania oczekiwaniom mężczyzn. To z kolei powoduje m.in. zaburzenia odżywiania czy zjawisko nazywane samouprzedmiotowieniem (inaczej autoseksualizacja). To nic innego jak potrzeba kobiet do pokazywania siebie (zarówno w internecie, jak i na mieście) w mocnym makijażu, prowokujących strojach czy pozach. Obecnie obserwujemy wzmożenie tego typu działań. Coraz więcej influencerek zaczyna opierać swoją wartość na wyglądzie i wyidealizowanym, przesadnie eksponowanym ciele w social mediach.
Pytane przeze mnie kobiety zwróciły uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze – seksualizujące je komentarze wpłynęły negatywnie na ich samopostrzeganie i obniżyły poczucie własnej wartości. Po drugie – spowodowały negatywne podejście do mężczyzn. Kobiety przyznały, że po takich zachowaniach czują się niepewnie i niekomfortowo w ich obecności.
Tak więc zanim zaczepisz kobietę na ulicy, napiszesz uprzedmiotowiający ją komentarz czy wydasz z siebie inny, tylko Tobie znany odgłos, zastanów się, czy w ten sposób naprawdę ją poderwiesz, czy może odwrotnie – zrobisz z siebie buraka.
Źródła:
[1] Aneta Sylwia Baranowska, Zjawisko seksualizacji i autoseksualizacji dziewcząt jako wyzwanie dla szkolnej profilaktyki [w: Diagnozy, doświadczenia, praktyki], https://czasopisma.aps.edu.pl/index.php/pow/article/view/2601/2273, dostęp: 27.12.2025.
[2] https://nowymarketing.pl/wyrok-i-kara-60-tys-zl-dla-producenta-devil-energy-drink-za-reklame-z-haslem-ona-juz-wie-co-za-chwile-bedzie-miala-w-ustach/
[3]https://www.researchgate.net/publication/366825138_Problem_uprzedmiotowienia_w_przekazach_medialnych_w_kontekscie_wybranych_aspektow_psychospolecznego_funkcjonowania_mlodych_kobiet_The_problem_of_selfobjectification_in_media_coverage_in_the_context_o
Fot. nagłówka: Opracowanie własne.
O autorze
Studentka Dziennikarstwa Międzynarodowego na Uniwersytecie Łódzkim. Miłośniczka muzyki, koncertów i widowisk teatralnych, ale przede wszystkim pozytywna osoba, poszukująca swojej drogi w tym zwariowanym świecie.

