8 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kobiet – święto obecnie kojarzące się ze słodkimi życzeniami, tulipanami, a kiedyś goździkami i paczką rajstop. Tego dnia doceniamy bliskie nam kobiety – mamy, siostry, babcie, partnerki czy przyjaciółki – a media i telewizja dbają o pamięć o tych wpływowych i zmieniających świat. 8 marca z biegiem lat ewoluował – zmieniał się sposób obchodzenia oraz kultura świętowania. Czy od zawsze chodziło o to, aby tego dnia po prostu uczcić jedną z płci? Sprawić jej radość lub przyjemność? Czy na pewno dziś chodzi tylko o czekoladki i kwiatki?
Geneza Dnia Kobiet
Na początku XX wieku dochodziło do licznych strajków i wystąpień ulicznych, organizowanych przez sufrażystki, czyli reprezentantki feminizmu pierwszej fali. Głównym postulatem walki było uzyskanie biernego i czynnego prawa wyborczego przez kobiety. Dążyły również do tego, by ich głos był słyszalny w debacie publicznej. Chciały zajmować stanowisko w kwestii edukacji, polityki, ale także wojen czy budżetu. Mimo że to prawa polityczne były dla nich priorytetowe, sufrażystki żądały zmian również w innych aspektach.
Sufrażystki czy sufrażetki?
Manifesty i podejścia aktywistek zdecydowanie były odmienne w różnych państwach. Najbardziej skrajne protesty miały miejsce w Wielkiej Brytanii, a ich przedstawicielką była Emmeline Pankhurst ze znanym sloganem „Deeds not words” – czyny, nie słowa. Tamtejsze sufrażystki były określane sufrażetkami, co początkowo miało znaczenie pejoratywne – pewna gazeta nazwała je w taki sposób, by określenie było obraźliwe. Jednak aktywistki przyjęły tę nazwę jako określenie swojej odmiany ruchu. Kobiety w imię swoich idei wybijały szyby w rządowych budynkach, podpalały skrzynki pocztowe, ale także przykuwały się do ogrodzenia parlamentu, aby uniemożliwić policji ich usunięcie. Gdy trafiały do więzień – odmawiały jedzenia, w wyniku czego władze wprowadziły przymusowe karmienie. Wybuch I wojny światowej przerwał protesty, a kobiety podjęły się pracy w fabrykach. Pierwsze prawa wyborcze otrzymały Brytyjki od 30. roku życia w 1918 roku, a pełne równouprawnienie nastąpiło dopiero w 1928 r.
W USA strajki sufrażystek były powiązane z abolicjonizmem, czyli walką o zniesienie niewolnictwa, natomiast w Polsce z walką o niepodległość. Polki walczyły o prawo do edukacji i pracy. Emancypantki, czyli „polskie sufrażystki” tworzyły liczne inicjatywy. Powstał między innymi „Latający Uniwersytet” – czyli edukujący system, polegający na nauce kobiet w domach, których lokalizacja bardzo często się zmieniała. To tam kształciła się między innymi Maria Skłodowska-Curie. W zaborze austriackim Kazimiera Bujwidowa walczyła o prawo nauki dla polskich studentek. Uniwersytet Jagielloński otworzył swoją bramę dla płci żeńskiej w 1897 r. Polki otrzymały prawa wyborcze 21 lat później, czyli kilka dni po odzyskaniu niepodległości. Dzięki temu Polska stała się z jednym z pierwszych krajów świata tak postępowych w kwestii równouprawnienia płci. Warto pamiętać, że pierwszym państwem, które przyznało głos wyborczy kobietom, była Nowa Zelandia i wydarzyło się to w 1893 roku. Francuzki mogły głosować dopiero po 1944, a Szwajcarki od 1971 roku.
Tulipan czy goździk?
Aktualnie 8 marca niewątpliwie wszystkim kojarzy się z tulipanami, opcjonalnie z różami. W Polsce jest to niezwykle popularny prezent, który tego dnia można kupić praktycznie wszędzie. Kilkanaście lat temu, za czasów PRL-u, pracujące kobiety dostawały goździki z paczką rajstop albo kawy. Święto miało wymiar polityczny, gdyż kreowało wizerunek płci żeńskiej, taki jaki oczekiwało państwo – kobiety pracującej. W zakładach pracy oraz w szkołach były organizowane liczne uroczystości i apele, a obecność na nich była obowiązkowa. „Nie ma dziś w Polsce dziedziny, w której kobiety nie odgrywałyby ważnej roli” i „Kobiety na traktory” – to jedne z najpopularniejszych słów ówczesnych obchodów tego święta. Mimo aktualnie dobrego brzmienia, wtedy te zdania były narzędziem politycznym do wywarcia oczekiwanego rezultatu.

Dlaczego akurat 8 marca?
Data została zaczerpnięta z terminu pewnego strajku robotnic w Piotrogrodzie. Kobiety domagały się „chleba i pokoju”. Ich siła i determinacja doprowadziły do wywarcia wpływu na rządzących. W wyniku tego, Rosjanki w 1917 roku otrzymały prawa wyborcze. Strajkowały, bo były zmęczone wojną i pragnęły godnego życia, przy czym wywalczyły możliwość wrzucenia głosu do urny. Mimo że w Rosji wydarzenie przypadało na 23 lutego, to jednak dla reszty świata był to 8 marca – co wynika z różnicy dat w kalendarzach juliańskim i gregoriańskim.
Kiedyś głodówka teraz kwiatki?
Międzynarodowy Dzień Kobiet, który znamy obecnie i z którym mamy tak wiele pozytywnych skojarzeń i doświadczeń, jest skutkiem ogromnych poświęceń ówczesnych pokoleń. Walka o tak podstawowe prawa w patriarchalnym społeczeństwie była niezwykle trudną drogą. To dzięki ruchom sufrażystek, robotnic i innych osób, które wtedy wyszły na ulice, aktualnie żyjemy w lepszym systemie. Dziś jest to święto czekoladek, kwiatów i innych prezentów – ale nie o to chodziło na początku. Prawa, które aktualnie mamy, nigdy nie były miłym upominkiem, tylko zostały wywalczone i w krwawy sposób zdobyte poświęceniem milionów kobiet, co zmieniło na zawsze bieg naszej historii.
Fot. nagłówka: Alexey Hulsov
O autorze
Studentka Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego i wolontariuszka, głównie na rzecz praw kobiet. Uwielbia modę, a wolny czas spędza na rowerze, czytaniu lub
pieszych wycieczkach w górach.


