W wieku sześciu lat dowiedzieć się, że twój ojciec jest zbrodniarzem wojennym, to doświadczenie, którego nikt z nas raczej nie przeżył. Tym bardziej, kiedy twoim ojcem jest Hans Frank, gubernator okupowanej przez nazistów Polski. O przeżyciach dzieciństwa i relacjach z rodziną rozmawiam z jego synem i antynazistowskim aktywistą, Niklasem Frankiem.
Dzieciństwo w piekle
Grzegorz Zaprawa: Jak wyglądały Pana pierwsze dni po wojnie, rozmawiał Pan ze swoją matką i rodzeństwem o tym co się stało?
Niklas Frank: Nie, nie przypominam sobie rozmowy o wojnie z matką, na pewno nie podczas dzieciństwa. Byłem najmłodszy z rodzeństwa i nie interesowałem się za bardzo tymi rzeczami.
G. Z.: Jak się Pan dowiedział o nazistowskich zbrodniach, skoro nie były one omawiane podczas Pańskiego dzieciństwa?
N. F.: Jako dziecko myślałem, że Polska to prywatna własność moich rodziców. Zmiana nadeszła, kiedy mój ojciec został aresztowany w 1945 roku. Później zaczęły pojawiać się zdjęcia w gazetach i na plakatach pokazujące obozy koncentracyjne, masowe groby, wszystkie z podpisem „Polska”. Pamiętam, jak mój brat Norman pokazał je naszej matce, mówiąc „Jeśli te zdjęcia są prawdziwe, to nasz ojciec jest martwy”.
G. Z.: Dlaczego nigdy nie zwrócił się Pan do matki w sprawie działań ojca? Wiedział Pan, że został rozstrzelany, a jednak, jako dziecko, nie chciał wyjaśnień. Dlaczego i co tak naprawdę robił Pan w Krakowie?
N. F.: O ile pamiętam, to było jak mur, którego nie wolno było przebić. To zjawisko występowało prawie we wszystkich niemieckich rodzinach. Powiedziałbym, że młodzi wiedzą, że jeśli zapytasz, to może nie zjesz wieczorem kolacji.
G. Z.: Nigdy nie żądał Pan wyjaśnień od rodzeństwa? A dokładniej o tym, co robiliście w trakcie wojny? Nie próbowaliście jako dzieci dotrzeć do prawdy?
N. F.: Nie jako dziecko. Później, kiedy patrzyłem po dokumentach rodzinnych, odkryłem, że moja matka, przyznała z żalem w prywatnym liście wiele lat po wojnie, że podczas okupacji zachowywali się okrutnie. Trzech z mojego rodzeństwa nigdy nie zaakceptowało winy ojca i zawsze twierdzili, że jest niewinny. Czwarty, Norman, faktycznie przyznawał, że jest zbrodniarzem, ale mówił że dalej go kocha. Więc ja byłem jedynym który się go wyrzekł kompletnie.
G. Z.: Ale to było starsze rodzeństwo, które na własne oczy widziały zbrodnie.
N. F.: Dokładnie. Za każdym razem, jak szli do szkoły, to widzieli głodujące dzieci na ulicy.
G. Z.: Więc czemu uważali, że jest ich ojciec jest niewinny?
N. F.: Ich to po prostu nie obchodziło. Woleli kompletnie wyprzeć z siebie winę.

Ojciec i syn
G. Z.: Czy kiedykolwiek brakowało Panu ojca w życiu?
N. F.: Nie. Nigdy. Jedyną rzeczą było to, że kiedy znajdowałem nowy dokument na jego temat, zawsze chciałem z nim porozmawiać i nakłonić go do przyznania, że wszystkie jego działania były zbrodniami przeciwko ludzkości.
G. Z.: Czy zawsze Pan darzył go pogardą? Nie miał Pan momentów, w których chciał móc go pokochać?
N. F.: Takie momenty nigdy nie miały miejsca w moim życiu. To, co się powtarzało, to momenty, w których byłem z nim bardzo blisko. Tak było, gdy klęczał w celi norymberskiego więzienia, kiedy przyszli go zabrać na szubienicę. Klęcząc, poprosił ojca Connora, który ochrzcił go w kościele katolickim, aby uczynił krzyż na jego czole, tak jak robiła to jego matka każdego ranka, kiedy był dzieckiem, zanim poszedł do szkoły. Ale natychmiast wpadłem w furię, pytając: Dlaczego popełniłeś te wszystkie zbrodnie?
G. Z.: Zakładając, że żyłby, co musiałby zrobić, żeby Pan mu wybaczył?
N. F.: Nigdy bym mu nie wybaczył, ponieważ jego ofiary wciąż żyją we mnie. Przekazałbym go po dwutygodniowej dyskusji niemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości.
G. Z.: Jeśli mogę zadać tak osobiste pytanie, jak działania pańskich rodziców wpłynęły na Pana pogląd na rodzicielstwo i jaką postacią chciałby Pan być dla własnych dzieci?
N. F.: Nie pamiętam więcej lekcji od mojej matki, jak być grzecznym. Od mojego ojca, nic nie przyszło. Mamy jedną córkę i troje wnucząt. Jak się okazało, nasza córka Franziska była pod największym wrażeniem mojej jedynej rady, którą dawałem jej raz za razem: „Wszyscy inni ludzie też gotują tylko na wodzie”. Ważniejsze dla mnie było to, że zawsze mówiłem naszej córce prawdę.

Co z Niemcami
G. Z.: Wielokrotnie Pan mówił w swoich artykułach, że nie wierzy w niemiecką demokrację, ani w to, że jako naród się zmienili. Czy mógłby mi Pan powiedzieć, jacy ludzie i jakie sytuacje Pana do tego przekonały.
N. F.: Jako wieloletni dziennikarz poznałem wszystkich Niemców i przejrzałem na wylot ich prawdziwe charaktery. Wciąż tęsknią za jedną silną osobą, która nadaje kierunek. Nigdy tak naprawdę nie byli zakochani w demokracji. Byli tylko posłuszni temu systemowi, tak jak byli posłuszni systemowi Hitlera.
G. Z.: Dlaczego Pan uważa, że skrajnie prawicowe skrzydło w Niemczech jest bardziej niebezpieczne niż ich odpowiedniki w takich krajach jak Węgry czy USA?
N. F.: Jeśli chodzi o pytania takie jak Twoje, jestem zdecydowanym szowinistą: interesują mnie tylko niemieccy prawicowcy. Ponieważ my, Niemcy, dokładnie wiemy, co się stanie w następnej dyktaturze. Ale jesteśmy gotowi powtórzyć tę historię w najbardziej morderczy sposób.
G. Z.: Dlaczego Pana zdaniem AfD jest bardziej popularna w byłym NRD? Doświadczenie komunizmu uczyniło Polaków, Czechów i kraje bałtyckie bardziej antyrosyjskimi, ale z jakiegoś powodu miało odwrotny wpływ na Niemców.
N. F.: Muszę zmienić swoją opinię: Również w zachodniej części Niemiec mają prawie tyle samo zwolenników, co we wschodniej.
Fot. nagłówka: zbiory osobiste Niklasa Franka

