Przejdź do treści

Mamy Giovanniego w domu („Płynąc w ciemnościach” Tomasza Jędrowskiego)

„Ta książka nie była odskocznią, rozrywką – wydawało mi się, że do moich rąk trafiła powieść napisana właśnie dla mnie” – takimi właśnie słowami Ludwik, główny bohater Płynąc w ciemnościach Tomasza Jędrowskiego, opisuje najważniejszą książkę jego życia. Jest nią Mój Giovanni Jamesa Baldwina; jedyne dzieło amerykańskiego modernisty, którego chłopak żyjący w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej nie miał prawa przeczytać. Ta wybiórcza cenzura nie powinna jednak dziwić – mowa tu o historii miłosnej między dwoma mężczyznami. Ludwik jednak, zdobywając nieoficjalny egzemplarz książki, kompletnie się w niej zakochuje, a w losach jej bohaterów odnajduje swoje odbicie. 

Wraz z powieścią Baldwina, do życia Ludwika wkracza też zupełnie inna rewolucja – poznany na letnim obozie Janusz. Płynąc w ciemnościach, pierwotnie wydane w Anglii, odbiło się na zachodzie ogromnym echem. Często porównywane jest do równie klimatycznego, podnoszącego (w miarę) podobny temat filmu Tamte dni, tamte noce Luci Guadagnino. Przez podwórko polskiej literatury przeszło jednak bez większego krzyku. Pora więc podnieść o nim głos!

Nasz własny Giovanni, nasz własny David

Mój Giovanni opowiada historię Davida, żyjącego w Paryżu Amerykanina, który pod nieobecność narzeczonej nawiązuje romans z włoskim barmanem, Giovannim. Tłumione od dawna uczucia biorą górę – David kocha Giovanniego, ale jest to miłość bolesna, wręcz zabójcza. Młody mężczyzna jest kompletnie rozdarty pomiędzy nową a starą miłością, pragnieniem szczęścia i pożerającym go nieustannie wstydem. To właśnie ów wstyd, a może nawet wstręt, który główny bohater odczuwa wobec siebie samego (i innych znanych mu gejów) jest centralnym punktem powieści Baldwina.

Pod wieloma względami, Pływając w ciemnościach zdaje się wręcz retellingiem MG. Ludwik, tak jak David, również przyrzekł, że nie pęknie; że nigdy nie podda się „złu, które w nim tkwi”. Chłopak żyje samotnie, na uboczu, ograniczając swoje kontakty głównie do swojej przyjaciółki oraz właścicielki jego mieszkania. Nie myśli nawet o miłości, dopóki w jego życiu nie pojawia się Janusz. Cały znany mu dotąd świat staje na głowie; chłopak balansuje na granicy prawa i musi zakwestionować swoje obiekcje wobec systemu, którego jego ukochany jest częścią. Zakochani szybko wpadają w wir nieporozumień, które sprowadzają czarne chmury nad wizję ich wspólnej przyszłości.

Książki te łączy jednak nie tylko tematyka, ale i sama forma. Posługują się na wskroś podobnym językiem – refleksyjnym, nostalgicznym, pełnym smutku i tęsknoty. Są to powieści z początku pełne niedopowiedzeń i brakujących kontekstów, które czytelnicy odnajdują dopiero wraz z biegiem opowieści. Chociaż obaj narratorzy od pierwszego momentu budują opowieść wokół swoich ukochanych (PWC jest właściwie listem Ludwika do Janusza), z początku są to postaci tajemnicze, o których nie wiemy prawie nic. 

city skyline under white sky during daytime

fot. Unsplash

Płynąc w ciemnościach wznosi się jednak ponad stricte modernistyczny charakter Giovanniego, kompletnie dając się ponieść lirycznej, pełnej nostalgii frazie głównego bohatera. Jędrowski tworzy powieść pełną emocji, zmysłowości i oniryczności – świat widziany oczami Ludwika jest przesycony jego uczuciami, wspomnieniami oraz miłością, którą żywi do ukochanego. To historia intymna oraz kompletnie subiektywna, ale wiarygodna i po prostu wzruszająca. Co za tym idzie, akcenty w tej powieści kładzione są troszkę inaczej niż w Moim Giovannim. Podczas gdy Baldwin skupia się raczej na osobistych doświadczeniach narratora-protagonisty, Jędrowski kładzie nacisk na relację między dwoma bohaterami; na to, co ich dzieli, a co łączy i przede wszystkim na to, jak na ich miłość wpływały socjalistyczne realia.

Dryfując wśród mroków historii

Jędrowski z PRL-em mógł obcować co najwyżej pośrednio – urodził się w Zachodnich Niemczech na kilka lat przed jego upadkiem i sam przyznaje, że komunistyczną Polskę zna jedynie z opowieści rodziców i babć. Mimo to ukazuje socjalistyczną rzeczywistość rzetelnie, bez przesadnej naiwności czy wyolbrzymiania. Ówczesna Warszawa, jak i cały żywioł historii, same w sobie stają się osobnymi, pełnoprawnymi postaciami powieści. Wstyd (przecież tak ważny dla Baldwina) odczuwa nie tylko Ludwik, ale i wszyscy szarzy obywatele zmuszeni do stania w kolejkach, pozbawieni swoich aspiracji. Przeżywamy polityczne przemiany wraz z bohaterem, który doświadcza ich podwójnie – jako zwykły obywatel, ale i człowiek zmuszony ukrywać swoją queerowość.

Jędrowski za swój główny cel stawia sobie „queerowanie historii” – tworzenie reprezentacji w realiach czasowych, gdy osoby LGBTQ+ cenzurowano. Podobne plany ma zresztą wobec swoich przyszłych książek. PWC samo w sobie podkreśla, jak ważna jest ta misja – Janusz i Ludwik nigdy nie poznali szczęśliwej homoseksualnej pary, nie otrzymali wskazówek, które pomogłyby im zbudować wspólną przyszłość. Bohaterowie próbują znaleźć swoją ścieżkę na oślep, poniekąd właśnie „pływając w ciemnościach”, i być może właśnie dlatego jest to dla nich tak trudne.

A sign points towards an apteka, which means pharmacy.

fot. Unsplash

Dwie powieści dzieli jednak pewna znacząca różnica. Podczas gdy dzieło Baldwina kończy się tragicznie, w historii Ludwika i Janusza pobrzmiewa nuta, jeśli nie optymizmu, to nadziei. Bohaterowie Jędrowskiego momentami nie potrafią się porozumieć, ale kieruje nimi wyłącznie miłość i wzajemna troska. Jak zresztą czytamy w książce „Nie da się zmusić kogoś, by kochał nas tak, jakbyśmy tego chcieli” – i to wcale tej czułości nie dewaluuje. Mamy Giovanniego w naszym polskim domu… i jest on po prostu piękny.

 

fot. nagłówka: Julia Kardas (Gazeta Kongresy)