Przejdź do treści

Apokalipsa; Hellada cz. IV

Jest to już czwarty i ostatni artykuł z serii Hellady. W poniższym tekście zostaną omówione wydarzenia, takie jak wojna peloponeska oraz – pokrótce – czasy Aleksandra Wielkiego. Gorąco zapraszam również do lektury poprzednich części serii o Helladzie.

Umarł konflikt, niech żyje wojna!

Po zażegnaniu inwazji Grecja znowu się podzieli, tym razem polaryzując Helladę na dwie strony konfliktu: sprzymierzeńców Aten lub Sparty. Związek Morski, który miał stanowić realną przeciwwagę dla Persji, stał się poniekąd imperialnym projektem nowych Aten, które zaczęły wykorzystywać jego potencjał w swoich własnych celach. Każda Poleis miała oddać swoją własną flotę w celu utworzenia wspólnej pod zarządem Aten. Zaczęto pozyskiwać podatki, za które powstawały ambitne projekty architektoniczne w Atenach. Można w takim razie zadać pytanie: dlaczego polis zgadzały się na takie instrumentalne traktowanie? Odpowiedź jest bardzo prosta. Ateny pokazały w wojnie grecko-perskiej potencjał swojej marynarki – która z kolei rozwinęła się już do wcześniej niespotykanych rozmiarów – zatem w każdym momencie poszczególne poleis mogło paść ofiarą takiego ataku.

Z drugiej strony jest Sparta, której nie podobały się imperialne ambicje Aten. W przeddzień zaplanowanego ataku na rywala, w Sparcie niespodziewanie zatrzęsła się ziemia. Wykorzystując okazję do oswobodzenia, heloci wznieśli bunt, który sprawił Sparcie problemy tak duże, że poprosiła o pomoc pobliskie polis. W odpowiedzi Ateny wysłały cztery tysiące hoplitów jako wsparcie. Po dłuższym namyśle naczelnych spartiatów zdecydowano się odesłać ateńskie oddziały, co zostało potraktowane przez Ateny jako zniewaga. Napięcie wzrastało już od budowy ateńskiego wielkiego muru, aczkolwiek teraz osiągnęło stan jak nigdy wcześniej. Ostatecznie w 459 r p.n.e. Ateny zawiązały sojusz z Megarą i przeprowadziły wspólnie atak na Korynt – sojusznika Sparty. Nie jest to jeszcze początek wielkiej wojny peloponeskiej, ale wydarzenia te zdecydowanie ją zwiastują. Okres ten powszechnie jest nazywany pierwszą wojną peloponeską, gdyż rzeczywiście od tego momentu przez następne piętnaście lat dochodzi do potyczek między sojusznikami Aten i Sparty. Konflikt zakończy się ratyfikacją traktatu pokojowego, który zobowiązywał strony do zachowania pokoju przez trzydzieści lat. W rzeczywistości pokój przetrwał jedynie piętnaście lat, co rozpocznie wielką wojnę peloponeską, którą Sparta zwycięży.

Popiersie Tukidydesa, historyka, który opisał przebieg wojny peloponeskiej

Rok 431 p.n.e. stał się cezurą otwierającą konflikt pomiędzy dwoma lokalnymi potęgami, który trwał aż dwadzieścia siedem lat. W pierwszej fazie wojny cała ludność Attyki – uciekając od okupanta – schowała się za wielkimi murami Aten. Przeludnienie miasta wywołało zarazę, podczas której zmarło ponad pięćdziesiąt tysięcy ludzi. Jej ofiarą padł również sam Perykles – dowódca sił ateńskich. Oblegani świetnie rozumieli, iż w starciu z najlepszą armią świata nie mają żadnych szans, zatem zdecydowali się przenieść teatr wojny na morze. Jedynie raz wyszli poza mury, co skończyło się dla nich stratą ponad tysiąca trzystu hoplitów. Dzięki inwestycjom w wielki mur łączący polis z portem Pireusem ateńczycy mogli pozwolić sobie na dwudziestosiedmioletnią izolację, co miało ogromny wpływ na toczący się konflikt.

Druga faza wojny w głównej mierze zadecydowała o wyniku konfliktu. Ateńska kontrofensywa zakładała przeprowadzenie inwazji na Sycylię, która miała przysporzyć bogactwa oraz uniemożliwić wyspie potencjalne zaangażowanie się w konflikt po stronie Sparty. Atak odparto, a jedyny atut Aten, w postaci floty, upadł. Przywódca Alkibiades – którego niektórzy wówczas porównywali z mężem stanu Peryklesem – przeszedł na stronę Lacedemończyków (spartiatów). Sparta, ośmielona kompromitacją przeciwnika, wznowiła działania militarne. W następnych dniach Ateny doświadczały kryzysów natury wewnętrznej – ucieczka dwudziestu tysięcy niewolników z kopalni do obozu rywala lub przeprowadzony zamach stanu miały znaczący wpływ na ostateczny wynik konfliktu. Porażka Aten była teraz tylko kwestią czasu. Rok 405 p.n.e. stał się symbolem upadku Aten w bitwie u ujścia Aigopostamoi, gdzie to spartański Lizander pokonał wojska wroga oraz obległ miasto, które rok później skapitulowało. Główni sojusznicy Lacedemończyków, Teby oraz Korynt domagali się całkowitego zniszczenia Aten. Jednak ostatecznie zażądano od Aten rozwiązania Związku Morskiego, wydania całej floty i zburzenia murów obronnych.

Opowieść o wojnie peloponeskiej nie jest suchą listą faktów, ale również pokazuje, iż niedawno znienawidzeni władcy mogą zawrzeć ze sobą sojusz przeciwko słabszemu. W 412 r. p.n.e., aby przypieczętować klęskę Aten, Sparta zawarła pakt z Persami, zdradzając przy tym greckich rodaków w Azji Mniejszej, którzy na podstawie traktatu mieli zostać znowu włączeni w perską strefę wpływów. Persja w zamian wypowiedziała Atenom wojnę oraz wydała ogromną ilość gotówki na utworzenie floty spartańskiej. Może się wydawać, że taki bieg wydarzeń zagwarantuje Sparcie pozycję Hegemona w świecie greckim i tak rzeczywiście się zdarzyło. Następne wojny z Koryntem – który później zajmie pozycję poprzednika – spustoszyły jednak helleńskie polis, co przyczyniło się do ich ostatecznego podporządkowania się innej lokalnej potędze.

Nowy aktor

Spadek znaczenia Aten, Sparty lub Koryntu przyczynił się do wzrostu potęgi Macedonii. Co ciekawe, w okresie klasycznym państwo to nie odgrywało większej roli. W czasach panowania Aleksandra I (ok. 498 – 454 r. p.n.e.) władca macedoński uznał nawet zwierzchnictwo perskie, co musiało pogorszyć relację z resztą polis. Jednakże nie do końca tak było. Aleksander znany był z przyjaznego podejścia do Hellenów, dzięki czemu w ich greckim świecie uważany był za filhellenistę – przyjaciela Greków. Podobną postawę przyjmowali następni królowie, co spychało Macedonię na margines wielkiej polityki. Jednak stan ten zmienił się wraz z nadejściem do władzy Filipa II.

Żył on w okresie 382-336 r. p.n.e., a jego dzieciństwo nie było tak wesołe, jak na przyszłego króla przystało. W 368 r. p.n.e. trafił jako zakładnik do Teb, gdzie zamiast być torturowany, zdobył cenną wiedzę na temat działań nowoczesnej armii oraz polityki. Po powrocie do Macedonii brat Filipa – Perdikkas, który wówczas był królem – zmarł, co sprawiło, że Filip stał się opiekunem małoletniego syna królewskiego. Regentowi udało się pokonać pretendentów do tronu oraz najazdy wojska iliryjskiego.

Po ustabilizowaniu się sytuacji przystąpił do odbudowy kraju oraz wojska. Do dzisiaj niektórzy badacze czasów starożytnych określają go „największym budowniczym państwa i armii w świecie starożytnym”. Jakie zmiany wprowadził? Filip, mając za sobą doświadczenia niewolnictwa, utworzył tzw. korpus paziów, do którego należeli synowie macedońskich arystokratów. Był to poniekąd pewien rodzaj szkoły przygotowującej ucznia do służby państwowej, aczkolwiek nie taki był jej główny cel. Instytucja ta zmierzała do zagwarantowania lojalności arystokratów wobec króla, który dysponował licznym gronem zakładników w razie wybuchu zamieszek. Filip położył kres lokalnym rozruchom i przeprowadził przesiedlenia ludności na masową skalę. Ponadto władca zdecydował się na reformę wojskową, a w głównej mierze zmianę ekwipunku wojownika oraz szyku, jaki formowali podczas bitwy. Od tego momentu żołnierz macedoński wyróżniał się długą na 7 metrów włócznią – zwaną sarisą – oraz zdecydowanie lżejszym opancerzeniem. W przeciwieństwie do innych armii, żołnierze macedońscy, zamiast stać w równej linii naprzeciwko wroga, ustawiali się w poprzek. Zmiany te, mimo iż mogą wydawać się minimalistyczne, znacznie wpływały na ostateczny wynik potyczki.

Fot. Opracowania; Rozrost Imperium Macedonii

Zmiany nie ograniczały się jedynie do spraw natury wewnętrznej, ale także obejmowały politykę zagraniczną. Filip w II połowie IV wieku przeprowadził plan ataku na greckie polis. W czasie spędzonym w niewoli dobrze poznał swoich przeciwników. Dokładnie wiedział, że w starciu bezpośrednim miałby marne szanse na wygraną, zatem atakował punktowo. Dzięki tej taktyce zyskał władzę nad Trakami, Chalkidyką oraz Tesalią. Zwycięstwo nad Tebańczykami i Ateńczykami w bitwie stoczonej w 338 r. p.n.e. pod Cheroneją zapewniło mu hegemonię w Grecji. Rok później zawiązał w Koryncie symmachię wszystkich państw Hellady – prócz Sparty – skierowanej przeciwko Persom. Filip został okrzyknięty strażnikiem „pokoju powszechnego”, a struktura nowego sojuszu stawiała Macedonię w podobnej sytuacji jak Ateny w Związku Morskim. Zapowiedź ataku na Persję nie była pustą obietnicą. Władca macedoński rzeczywiście miał takie aspiracje, jednakże w wykonaniu tego planu stanęła mu na drodze śmierć.

Ekspansja Aleksandra

W 336 r. p.n.e. Filip zmarł, przekazując władzę swojemu synowi Aleksandrowi. Po ogłoszeniu śmierci króla miały miejsce liczne bunty, które zostały krwawo stłumione. Co dzisiaj byłoby uznane za przejaw szaleństwa to reperkusje, jakie spotkały Teby za swoje nieposłuszeństwo. Aleksander zburzył całe miasto i sprzedał jego ludność w niewolę. Miał to być przykład dla innych buntowników, nie zdających sobie do końca sprawy, z kim toczą walkę. Syn zmarłego króla po rozprawieniu się z tymi, którzy mogli mu stawić opór, postanowił, iż dokończy dzieło ojca i podbije Persję. Podbój trwał od 334 r. p.n.e. do 327 r. p.n.e., co przy uwzględnieniu terytorium wroga, czyni z wojny ówczesny „blitzkrieg”. Jednakże ambicje Aleksandra nie kończą się na tym. Przed momentem swojej śmierci, w 323 r. p.n.e., planował podbić Arabię, Indię lub powiększyć swoje jedynowładztwo w Europie.

Warto zwrócić uwagę na jego reformy po zakończeniu wojny z Persją. Aleksander kazał poddanym nazywać siebie „synem Zeusa”. Istotne, iż był to zwyczaj zapożyczony prosto z tradycji Bliskiego Wschodu. Starożytni Grecy gardzili takim postępowaniem, traktując je jak prostactwo. Jednakże to nie jedyne zapożyczenie, jakie przyjął Aleksander z Bliskiego Wschodu. Można powiedzieć, że zrobił coś wprost przeciwnego do tego, czego uczył go nauczyciel Arystoteles, który głosił, iż pozycja barbarzyńcy ze Wschodu sprowadza się jedynie do bycia niewolnikiem. Aleksander po zwycięstwie zachęcał – a nawet poniekąd zmuszał – swoich żołnierzy do zawierania małżeństw z przedstawicielkami elity perskiej i nakazał nauczyć trzydzieści tysięcy Irańczyków języka greckiego oraz macedońskiego stylu walki. Przejął elementy wschodniego stroju oraz perską etykietę dworską (m.in. składano mu czołobitny pokłon). Nie wiadomo, czy był to wynik jego zafascynowania kulturą Wschodu, czy wyrafinowany ruch polityczny mający scalić ze sobą dwa regiony.

Fot. nagłówka: Mozaika przedstawiająca bitwę pod Issos

O autorze

Artykuły

Uczeń Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II w Żarach. Interesuje się polityką, historią oraz prawem. Finalista 63 edycji Olimpiady Wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym.