Przejdź do treści

2025 w popkulturze. Za co zapamiętamy ten rok?

Czy tego chcemy, czy nie, 2025 nieubłaganie zbliża się ku końcowi. Czy był to dla was dobry rok? A może żegnacie go z uśmiechem pełnym ulgi? Niezależnie od tego, jak przeżyliście te 12 miesięcy, jest na tym świecie coś, co trwało przy nas i poprawiało humor nawet w najczarniejszych godzinach – popkultura! Jeśli zbiera wam się ostatnio na personalne wspominki, dziś proponuję spojrzeć na to, co wspólne. Za co zapamiętamy ten czas? Jakie były jego (w moim subiektywnym, redaktorskim odczuciu) najlepsze momenty? Przypomnijmy sobie wszystko to, czym żyliśmy w 2025 roku!

Fot. Alana Harris (Unsplash)

Matcha, Labubu i dubajska czekolada

Ze wszystkich tegorocznych trendów, największym chyba okazały się właśnie te figurki włochatych potworków – trudno dziś wyjść z domu nie zauważywszy choćby kilku Labubu swobodnie zwisających z torebek przechodniów. To, co zaczęło się od niszowego projektu artysty Kasing Lunga, bezpowrotnie zostało wciągnięte w machinę internetowej viralowości. Prawie każdy celebryta zaczął chwalić się swoją zdobyczą, a wokół zbierania limitowanych laleczek powstały całe społeczności. Wkrótce wszystko miało być związane z małymi potworkami – popularne marki odzieżowe czy spożywcze (np. Coca-cola, Moschino) w mgnieniu oka zapewniły sobie udane kolaboracje, a podróbki inspirowane Labubu zalały wszystkie hipermarkety. Przed tym trendem po prostu nie dało się uciec.

Podobnie było zresztą z dwoma innymi trendami, tym razem stricte gastronomicznymi. Choć pistacje i matcha istniały od lat, to w 2025 roku doświadczyliśmy istnej zielonej rewolucji! Nie chcąc zostawać w tyle, wszystkie marki w krótkim czasie zaczęły wprowadzać własne warianty tych smakołyków. Smak matchy lub dubajskiej czekolady (już nie pistacjowy) mają dziś ciastka, jogurty, rogaliki, granole czy e-papierosy. Ewentualnie: pistacjowe czekoladki dziwnie przypominające kształtem Labubu. Nawet jeśli połowa z nas traktuje ten ruch jako lekko przerażający mem, ta druga część społeczeństwa żyje i stale napędza viralową psychozę. I być może to jest w tym wszystkim najstraszniejsze – świadomość, że za nic nie da się tego zatrzymać.

Katy Perry w kosmosie

Wiecie czego również nie damy rady powstrzymać? Gwiazd żądnych… cóż, gwiazd! W kwietniu tego roku Katy Perry oraz piątka innych kobiet wsiadły na pokład rakiety Blue Origin Jeffa Bezosa i wyruszyły w jedenastominutowy lot dookoła Ziemi. Dyskusja wokół całego wydarzenia trwała jednak o wiele dłużej. Sama piosenkarka zrobiła z podróży pewnego rodzaju performance – podczas lotu odśpiewała What a Wonderful World Louisa Armstronga, a zaraz po lądowaniu pocałowała ziemię i uniosła małą stokrotkę. Ciekawe ile kwiatów udusiły spaliny gwiazdorskiego statku? Nawet jeśli spróbowalibyśmy się cieszyć szczęściem celebrytek, nieustannie powraca do nas pytanie – a co, gdyby miliardy przeznaczone na tę chwilową przygodę, podarować tym, którzy potrzebują ich trochę bardziej?

K-Pop Demon Hunters

Na samym początku lata, niczym grom z jasnego nieba spadła na nas filmowa supernowa – czy jest jeszcze ktoś, kto nie słyszał o K-Pop Demon Hunters? Ta niepozorna animacja, skierowana przecież do dzieci, stała się ogólnoświatowym fenomenem, który ogarnął wszystkie grupy wiekowe. Łącząc sporą dozę humoru, chwytliwe kawałki, wyjątkowo sympatyczne postaci i rozbudowane tło kulturowe, film zaskarbił sobie serca niespotykanej ilości fanów. KDH szybko zaczęło bić rekordy – dziś jest najczęściej oglądanym filmem w historii platformy Netflix, a piosenki Huntrix i Saja Boys nie schodzą z list przebojów – nie tylko tych koreańskich! Chociaż minęło już pół roku, ścieżka dźwiękowa KDH ma wciąż 52 miliony stałych słuchaczy na Spotify. Mając z tyłu głowy zapowiedziane już sequele i miliony możliwości, które daje temu projektowi tak niewyobrażalny sukces, możemy stwierdzić tylko jedno – całkiem możliwe, że to dopiero początek!

Fot. Jason Leung (Unsplash)

Sydney Sweeney i dżinsy

Chociaż bardzo możliwe, że to tylko kwestia niefortunnego nieporozumienia, w lipcu 2025 roku wybuchła w Internecie prawdziwa burza. Wszystko za sprawą kampanii reklamowej dżinsów American Eagle z Sydney Sweeney w roli głównej, która (jak wszyscy zapewne wiemy) „has very good jeans”. Ostatnie słowo hasła, niepokojąco podobne do tego oznaczającego „geny”, obrzydziło miliony odbiorców. Marka czy sama aktorka odcinają się od rzekomo rasistowskiego wydźwięku frazy, choć – ku oburzeniu wielu – wcale nie tak definitywnie, jak można by oczekiwać. Wizerunkowi gwiazdy nie pomagały inne skandale czy kontrowersyjne wypowiedzi, które w oczach internautów wyraźnie ustawiają ją po konserwatywnej, republikańskiej stronie barykady.

Ciekawą odpowiedzią była reklama firmy GAP, czołowego konkurenta AE, który zaledwie miesiąc później zaczął kolaborację z girlsbandem KATSEYE (który można potraktować jako kolejny fenomen tego roku). Kampania Better in Denim zgarnęła mnóstwo uwagi. Wszystko dzięki chwytliwej piosence, prostej do zapamiętania choreografii i udziałowi stale zyskującego na popularności zespołu, który – całkiem przypadkiem – łączy w sobie dziewczyny o bardzo różnorodnym pochodzeniu. Chciałabym, żeby Lidl i Biedronka wpadały na tak kreatywne pomysły.

Coldplay na tropie zdrad?

Nie na tym się jednak kończą letnie przygody – w lipcu zakochaliśmy się w nowym zakazanym romansie! Wszystko za sprawą niefortunnego kiss cama, na którym (trzeba przyznać, że w dość spektakularny sposób) uwieczniono płomienny romans pewnego żonatego biznesmena… z szefową jego HR-u. Jest spora szansa, że nikt nie zwróciłby na to uwagi, gdyby nie podejrzana reakcja dwójki zakochanych ptaszków – ich paniczne zachowanie szybko trafiło w internetowy obieg, wyrządzając nieopisane szkody. Choć zrujnowany mężczyzna zarzekał się, że pozwie bogu ducha winnych muzyków, dzisiaj może jedynie płakać nad rozlanym mlekiem. Kto by się spodziewał, że chodzenie na koncerty Coldplayu może być takie niebezpieczne?

Mamy Dom z papieru w Luwrze!

Mówiąc o niebezpieczeństwie – zaledwie kilka miesięcy temu przeżyliśmy jedną z najbardziej emocjonujących kradzieży od lat! 19 października ośmioro włamywaczy niepostrzeżenie napadło na paryski Luwr, jak gdyby nigdy nic zgarniając klejnoty o wartości mniej więcej 88 tysięcy euro. Ludzie oszaleli, ale dużo bardziej z zachwytu niż ze strachu. Przez kilka dni Internet kipiał od teorii, kipiał od memów. Na naszych oczach rozegrała się akcja jak z serialu – w końcu nie minęło tak wiele lat odkąd ekscytował nas Dom z Papieru

Kradzież w iście komiczny sposób obnażyła niedociągnięcia służb oraz ochrony muzeum, wstrząsając francuskimi władzami. Choć sprawców udało się schwytać i skazać, problem wcale nie pozostaje rozwiązany – do dziś nie wiemy, gdzie właściwie podziały się skradzione cuda. Choć medialna burza ucichła, możliwe że to jeszcze nie koniec tej opowieści…

Co na ekranach…

Choć część z tych historii brzmi całkiem filmowo, nie samym życiem człowiek żyje! Zostawiamy za sobą wiele, choć fikcyjnych, to jednak świetnych filmowych produkcji! Z łezką w oku będziemy wspominać kinowe hity takie jak Wicked: For good, nowy Superman, uwielbiane przez fanów grozy NosferatuFrankenstein, emocjonujące F1 czy wciąż świeży Dom dobry, który wstrząsnął całą Polską. Nie zapomnijmy także o serialach – wyczekiwane kontynuacje The Last of Us, Wednesday oraz 1670, jednocześnie wzruszające i przerażające The Summer Hikaru Died, niespodziewany hit Dojrzewanie czy zakończenia znanych serii jak Stranger Things czy The Summer I Turned Pretty. Było co oglądać!

… a co na słuchawach, wariacie?

Było też czego słuchać! Czy jesteście zadowoleni ze swojego Spotify Wrapped? Jak brzmiał dla was ten rok? Bardziej bujała was energiczna PinkPanthress, nostalgiczny Sombr, a może olśniewająca za każdym razem Sabrina Carpenter? Zasłuchiwaliście się w The Subway Chappel Roan, czy może najnowszym albumie Taylor? W tym roku powróciła w wielkim stylu Lady Gaga, a na językach znajdowały się wzrastające gwiazdy jak Zara Larsson i Raye. W Polsce coraz więcej uwagi zgarniała Zalia, podczas gdy listy przebojów niezmiennie należały do Sanah, Dawida Podsiadło i Kaśki Sochackiej, a także raperów jak Sobel, Mata czy Pezet. Pozostaje jedynie czekać na to, co przyniosą kolejne muzyczne piątki – i nowe koncerty Coldplayu!

Fot. Jisu Han (Unsplash)

Mamy za sobą długi rok wypchany po brzegi najróżniejszymi wydarzeniami – całkiem możliwe, że wielu z nich tu nie ma. Trudno stwierdzić, co okazało się tymi najważniejszymi. Być może mnie najbardziej zajmowała drama między Taylor Swift a Charli XCX; być może ktoś inny za album roku uzna najnowszy krążek WalusiaKraksaKryzys? Dla jednych najważniejszym wydarzeniem roku był powrót Bridget Jones, ukochanej przez wielu bohaterki romantycznych komedii, dla innych natomiast przełomowe ogłoszenie twórców kanału Dan and Phil, legend wczesnego YouTube’a. Kimkolwiek te osoby są, wszystkim im – tak samo jak i wam – życzę dobrego nowego roku… i jeszcze lepszej popkultury!

Fot. nagłówka: opracowanie własne na podstawie grafik z serwisu Unsplash.

O autorze

Studentka Kultury i praktyki tekstu na Uniwersytecie Wrocławskim. Miłośniczka literatury, sztuki, sportów (tych oglądanych na ekranie), długich wycieczek i historii. Aspirująca pisarka, która po prostu nie potrafi usiedzieć w miejscu (ani wybrać jednego zajęcia).