Europa pożegnała komunizm wraz z końcem ubiegłego wieku. Upadek Muru Berlińskiego zapoczątkował to, co kilkadziesiąt lat wcześniej wydawało się nie do pomyślenia – rozłam ZSRR. Dążenia niepodległościowe i niechęć do nieudolnego systemu doprowadziły do szeroko zakrojonych zmian w naszej części Europy. Polska odegrała w tamtym momencie istotną rolę, dając przykład sąsiadom. Odzyskiwanie wolności przyczyniło się do osłabnięcia hegemonii języka rosyjskiego. Wiele państw zdecydowało się na całkowite odejście od tej mowy, zrywając tym samym symboliczne łańcuchy łączące je ze wschodem. Nie wszędzie jednak sytuacja wyglądała tak samo. Jakie piętno odcisnął poprzedni ustrój na językach? Co z Polską i jej mowami?
Język białoruski
Jeden z najsmutniejszych przykładów politycznej ingerencji w języki widzimy na Białorusi. Pod moskiewskim butem sytuacja w tym kraju wyglądała podobnie do tej w pozostałych republikach. Język rosyjski zaczął się panoszyć w każdym możliwym miejscu. Stał się kluczem do awansu społecznego w tej części świata. Gdy nastała wolność, Białoruś nie zerwała jednak z sowiecką przeszłością. Najlepszym tego dowodem był szybki powrót flagi nawiązującej do poprzedniego ustroju. Aleksandr Łukaszenka, powiązany niegdyś z Komunistyczną Partią Białorusi, widzi w Rosji największego sojusznika, co wpływa na stan języka białoruskiego. Wypierany przez rosyjski, zaczął być kojarzony z czymś gorszym, wiejskim. „Za używanie języka białoruskiego w różnych okresach historii można było doświadczyć szykan lub być skazanym na gorszy status społeczny. Widać to także współcześnie, szczególnie w kontekście masowych akcji protestacyjnych mających miejsce na Białorusi po wyborach prezydenckich uznanych przez opozycję i Zachód za sfałszowane.” (Radosław Kaleta, Język białoruski – stan obecny i perspektywy). Język ten stał się więc swego rodzaju manifestem przeciwko zniewoleniu. „Kto zatem używa języka białoruskiego? Według dziennikarza Radia Svaboda, Siarhieja Abłamiejki, świadomi Białorusini, którzy mają odwagę myśleć niezależnie od propagandy szkolnej i medialnej, według której Białorusini i Rosjanie to jeden naród […]” (Radosław Kaleta, Język białoruski – stan obecny i perspektywy).
Język kaszubski i polskie dialekty
Sytuacja w Polsce wyglądała zgoła inaczej niż u naszego wschodniego sąsiada. Powojenny okres nie był dla języka polskiego aż tak trudny, jak dla białoruskiego. Nie można jednak zapominać, że ucierpiała różnorodność obecna w naszym kraju od zawsze. Tworzenie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej nieuchronnie wiązało się z nowym modelem Polaka, dla którego nadrzędną wartością miała stać się praca na rzecz wspólnego dobra. Nie było miejsca na własną, jednostkową tożsamość. Dialektom i gwarom nie przywiązywano należytej uwagi. Zaczęły być kojarzone z folklorem, który to ładnie wyglądał jedynie na festiwalach. Wskazać tutaj należy Kaszubów, silnie doświadczonych przez wprowadzenie nowego ustroju.

„Wzajemne stosunki między władzą powojennej Polski a ludnością kaszubską cechowała głęboka nieufność. Spowodowane to było nie tylko bolesnymi doświadczeniami z przeszłości, lecz również praktycznymi przejawami wprowadzanej w życie komunistycznej ideologii” (Piotr Semków, Kaszubi w PRL). W takich okolicznościach, jak łatwo się domyślić, szwanku doznał język kaszubski. „W dodatku odrębność językowa ludności kaszubskiej (język kaszubski nie jest gwarą, lecz językiem należącym do grupy lechickiej języków słowiańskich) i związana z tym bariera komunikacyjna stawiała pod znakiem zapytania próby utworzenia jednolitej narodowościowo nowej Polski.” (Piotr Semków, Kaszubi w PRL) W strachu przed separatyzmem – który w nieudolnie rządzonym państwie mógłby stać się kolejnym problemem – komuniści niechętnie spoglądali na kaszubską odmienność.
Wspólny mianownik
Choć Polskę i Białoruś różni naprawdę wiele, możemy odnaleźć pewne analogie. Język jest jednym z najsilniejszych oręży, w jakiejkolwiek walce. Daje się to zauważyć nawet teraz, co najmocniej odczuwają rozdarci między językami Ukraińcy. Władza zawsze była świadoma tego, jak duże znaczenie ma to narzędzie. Nieprzypadkowo język polski był tak represjonowany w czasie zaborów. My jednak zawsze wiedzieliśmy, że „Polacy nie gęsi, swój język mają”. Chyba nadszedł więc czas, abyśmy poświęcili większą uwagę regionalnym mowom – i to nie tylko przy okazji ludowych wydarzeń. Cieszmy się, że słowo „towarzysz” brzmi w naszym języku podobnie do wersji rosyjskiej. Gdyby było inaczej, być może ten artykuł nie odnosiłby się do kaszubskiego, a do tego, w którym został napisany.
W artykule zostały użyte informacje z tekstów Radosława Kalety pt. Język białoruski – stan obecny i perspektywy oraz Piotra Semkowa pt. Kaszubi w PRL.
Fot. nagłówka: Kamil Lubczyński

