Przejdź do treści

Jak czescy maturzyści finansują swój bal? [CZESKIE MIGAWKI]

Czescy maturzyści przebrani za banany i goryla

Bal maturalny, czy też studniówka, to moment, na który czekają prawdopodobnie każda uczennica i każdy uczeń szkoły średniej. W Polsce tradycja nakazuje rozpocząć tę noc polonezem. W Czechach panuje za to inna tradycja, niemniej widowiskowa. Zapraszam na czeską ulicę pod koniec kwietnia!

Bal maturalny, goryle i hippisi

— Hej, chodźcie, będziemy w polskiej gazecie! — krzyknął jeden z maturzystów, przebranych za banana — Chodźcie, chodźcie! 

Razem ze swoim kolegą-gorylem ustawili się do zdjęcia, a ja obiecałem, że na pewno pojawią się w moim artykule. Dwa dni wcześniej spotkałem grupę dziewczyn w strojach hippisów. Dałem im kilka koron, zapytałem o zdjęcie, a one pochwaliły mój poziom czeskiego. To one wyjaśniły mi, dlaczego w ostatnim tygodniu kwietnia ulice czeskich miast przypominają karnawał albo plan filmowy.

W Czechach panuje tradycja finansowania balu maturalnego przez samych maturzystów. Jednym z najbardziej widowiskowych elementów jest wychodzenie absolwentów szkół średnich na ulice miast. Dzieje się to w ostatnim tygodniu kwietnia, kiedy lekcje dobiegły już końca, a egzaminy jeszcze nie nadeszły. Każda klasa losuje temat przewodni, a uczniowie przebierają się za postacie z filmów, bajek, czasami nawet za postacie historyczne lub członków subkultury.

Tak ucharakteryzowani maturzyści wychodzą na ulice, żeby zbierać pieniądze na swój bal maturalny – dla wielu z nich to pierwsza „akcja” organizowana samodzielnie, bez bezpośredniego nadzoru rodziców i nauczycieli. Dobry człowiek, który wrzuci im kilka czeskich koron, często dostaje w zamian cukierka albo, tak jak na zdjęciu poniżej, kwiaty. 

czescy maturzyci z kwiatami i głośnikiem
źródło: archiwum prywatne autora

Na podróż i na zabawę

Zwyczaj ten narodził się na początku XIX wieku. Wówczas uczniowie zbierali pieniądze przede wszystkim po to, aby sfinansować podróż do domu po zakończeniu nauki lub ułatwić sobie wejście w dorosłe życie. W czasach monarchii austro-węgierskiej publiczne kwestowanie było jednak zakazane, dlatego tradycja na pewien czas zanikła. Do łask wróciła dopiero w latach 60. XX wieku, wraz z polityczną odwilżą i większą swobodą życia społecznego. W tym samym okresie coraz bardziej humorystyczny i prowokacyjny charakter zyskały również inne elementy przedmaturalnych obchodów, takie jak szkolne tablo.

Po aksamitnej rewolucji zwyczaj rozpowszechnił się w zachodniej części Czechosłowacji. Dziś środki zebrane podczas posledního zvonění (ostatniego dzwonka) najczęściej są przekazywane na organizację balu maturalnego (maturitní ples). Samo wydarzenie stało się natomiast okazją do zaprezentowania kreatywności uczniów, którzy wspólnie świętują zakończenie pewnego etapu życia. W sieci można znaleźć wiele stronporadników dotyczących organizacji balu i wcześniejszego zbierania pieniędzy.

Motyw pieniędzy nie kończy się jednak na ulicznej kweście. Sam bal maturalny to również moment, kiedy goście aktywnie wspierają maturzystów – rzucając monety na parkiet lub biorąc udział w symbolicznych, płatnych głosowaniach na króla i królową balu. Dzięki temu finansowy wymiar tradycji pozostaje żywy, choć dziś pełni przede wszystkim funkcję integracyjną i stanowi element wieloletniego rytuału przejścia.


Obiecałem spotkanym maturzystom, że opiszę ich oraz tę tradycję na łamach Gazety Kongresy. Właśnie dlatego powyższy tekst jest pierwszym z serii „CZESKIE MIGAWKI”. W ramach krótkich, a czasami dłuższych artykułów chcę bliżej przedstawić naszych południowych sąsiadów. Bo choć Czesi od dawna zajmują wysokie miejsce wśród narodów, które – jako Polacy – darzymy sympatią, niewiele o nich wiemy. Już teraz zapraszam na kolejne teksty o Czechach!

fot. nagłówka: archiwum prywatne autora