Przejdź do treści

Francja – państwo w kryzysie

aerial view photography of city

Francja ma nowego premiera – po raz kolejny. Sébastien Lecornu to trzeci szef rządu w przeciągu roku, piąty w okresie dwóch lat. Krótkotrwałe gabinety są przy tym świadectwem głębszego kryzysu politycznego, który może być trudny do przezwyciężenia w najbliższym czasie. Czy Francja stała się niemożliwa do rządzenia?

Rozbity parlament

Rząd François Bayrou upadł spektakularnie. W poniedziałek 8 września w wotum nieufności w Zgromadzeniu Narodowym – izbie niższej francuskiego parlamentu – 364 posłów opowiedziało się za zmianą. Tylko 194 poparło premiera.

W centrum uwagi była kwestia znacznych oszczędności, które Bayrou zapowiedział w planie budżetowym, powołując się na „zagrażające życiu” zadłużenie Francji. Premier chciał radykalnymi środkami, takimi jak likwidacja dwóch świąt państwowych, obniżyć deficyt o 44 miliardy euro. Wiele przemawia za tym, że jego diagnoza problemu była słuszna. Francja ma trzeci najwyższy dług w UE na poziomie ponad 110% PKB, a jej rating kredytowy – miara ryzyka inwestorów w państwowe papiery dłużne – właśnie uległ pogorszeniu. Jednak plan naprawczy wzbudził stanowczy sprzeciw opozycji, na której dobrej woli opierał się mniejszościowy rząd Bayrou. Ostatecznie niechęć do oszczędności potwierdziło znamienne głosowanie w parlamencie.

W Polsce, gdzie w czerwcu Sejm udzielił wotum zaufania rządowi, podobny wynik byłby rewolucyjny. Francuzi zdążyli już jednak przywyknąć. Odejście Bayrou to tylko ostatnia odsłona kryzysu, który trwa od wyborów parlamentarnych z 2022 roku. To wtedy wytworzył się trwający do dziś stan rzeczy: istnienie trzech bloków – lewicy, centrum i prawicy – w Zgromadzeniu Narodowym, z których żaden nie dysponuje większością. Ponadto te ugrupowania nierzadko mają do siebie wrogie nastawienie. Centrowa partia Macrona i jej koalicjanci nie chcą współpracować ani ze skrajnie lewicową Francją Nieujarzmioną, ani z prawicowymi radykałami z partii Marine Le Pen, Zjednoczenia Narodowego.

Kompozycja parlamentu we Francji
Skład Zgromadzenia Narodowego. Partia Emmanuela Macrona Renesans i jej koalicjanci (na żółto), podobnie jak pozostałe koalicje, nie mają większości wystarczającej, by rządzić samodzielnie. | Fot. Wikimedia Commons

Do pięciu razy sztuka

Na przełamaniu impasu powinno szczególnie zależeć Emmanuelowi Macronowi. Prezydent ma silną pozycję ustrojową we francuskim systemie semiprezydenckim – prowadzi politykę zagraniczną i obronną, mianuje premiera, może rozwiązać parlament. Aby działać skutecznie, Macron, którego druga kadencja dobiegnie końca w 2027 roku, potrzebuje jednak oparcia w rządzie z większością parlamentarną.

Mimo to decyzje Macrona nie pomogły w załagodzeniu trudności. Prezydent mianował od 2022 roku pięciu premierów, wywodzących się wyłącznie z bloku partii centrowych (w tym trzech z własnego ugrupowania), nie doprowadzając do stworzenia koalicji z większością parlamentarną. Co gorsza, rok temu Macron zwołał przedterminowe wybory, które dramatycznie zmniejszyły reprezentację przychylnych mu centrystów. To z kolei pogłębiło kryzys.

W dotychczasowy schemat wpisuje się także nowy szef rządu. Sébastien Lecornu obiecał wprawdzie „dogłębne zerwanie” z polityką poprzedników, ale wiarygodność jego deklaracji jest ograniczona. Lecornu był ministrem obrony w popieranych przez Macrona gabinetach; powszechnie uważa się go za jedną z osób najbliższych prezydentowi. Dlatego już w środę 10 września Lecornu czekał pierwszy test – zmierzenie się z ruchem antyrządowym Bloquons tout (zablokujmy wszystko). Bloquons tout to oddolna inicjatywa nieprzychylnych polityce Macrona środowisk lewicowych, w czym przypomina ruch żółtych kamizelek z 2018 roku. W całej Francji protestowało od 200 do 300 tysięcy osób – władze odpowiedziały, rozmieszczając na ulicach 80 tysięcy policjantów.

Sébastien Lecornu | Fot. Wikimedia Commons

Czas nagli

Jakby tego było mało, Macron i Lecornu muszą pospieszyć się z dalszymi działaniami. Podstawowym zadaniem, które nowy premier musi zrealizować do końca roku, jest uchwalenie budżetu. Kompromis wydaje się niełatwy do osiągnięcia: zainicjowany przez Bayrou plan oszczędności odrzucili socjaliści, których wsparcia potrzebowałaby koalicja rządowa. Z kolei postulaty socjalistów, takie jak opodatkowanie milionerów, mogą być trudne do przyjęcia dla probiznesowego środowiska Macrona. Prezydent obniżył podatki dla najbogatszych na początku swojego urzędowania.

Lecornu ma mniej niż miesiąc na przedłożenie projektu ustawy budżetowej Zgromadzeniu Narodowemu. W razie niepowodzenia tradycyjnego sposobu na uchwalenie budżetu, istnieją środki nadzwyczajne. W szczególności artykuł 49.3 konstytucji Francji umożliwia wprowadzenie legislacji bez poparcia parlamentu: aby odrzucić tak uchwalone prawo, opozycja musiałaby zarazem udzielić wotum nieufności. Praktyka pokazuje, że wotum nieufności niekiedy udaje się uniknąć: przy użyciu tego artykułu Macron przeprowadził kontrowersyjną reformę wieku emerytalnego w 2023 roku.

Konsekwencje użycia artykułu 49.3 byłyby jednak znaczne. Z pewnością doszłoby do wzmocnienia antyrządowych nastrojów i głosów wzywających Macrona do rozpisania nowych wyborów parlamentarnych. Coraz częściej pojawiają się również apele o ustąpienie prezydenta. Taki krok byłby bezprecedensowy i oznaczałby przedterminowe wybory prezydenckie. W obu przypadkach porażka obozu centrystów byłaby prawdopodobna.

Jedno jest pewne: od tego, co zrobi Sébastien Lecornu, zależy los umiarkowanych sił politycznych we Francji. Zagrożenie dla status quo pochodzi przede wszystkim z prawej strony. Podczas gdy partia Renesans Macrona jest w najniższym punkcie w historii sondaży, od kilku lat poparcie dla Zjednoczenia Narodowego Le Pen utrzymuje się na poziomie ponad 30%.

Jeśli Francja ma powstrzymać dojście skrajnej prawicy do władzy, musi zdobyć się na szeroki konsensus sił demokratycznych: to wyzwanie, z którym nie sposób zwlekać. Pytanie tylko, czy w warunkach głęboko podzielonej klasy politycznej jest ono możliwe do przezwyciężenia.

Fot. nagłówka: Rodrigo Kugnharski, Unsplash

O autorze

Jestem licealistą ze Szczecina. Pasjonuję się polityką krajową i międzynarodową, historią (szczególnie XX wieku), geografią polityczną i pokrewnymi dziedzinami. Lubię też gry planszowe oraz muzykę rockową.