Przejdź do treści

Dane pod młotek

W marcu miną 3 lata od wyjścia na jaw afery Facebook–Cambridge Analytica. O skandalu, który pokazał ciemną stronę social mediów i społeczeństwa informacyjnego niewielu już dzisiaj pamięta. Dlaczego Mark Zuckerberg musiał zeznawać przed Komisją Kongresu Stanów Zjednoczonych? Jaka jest wartość informacji o pojedynczym użytkownika Facebooka i po co właściwie ktoś je kupuje?

Aby lepiej zrozumieć omawiany temat, możesz najpierw zapoznać się z moim wcześniejszym artykułem na temat Facebooka, którego ten stanowi swoistą kontynuację: https://www.gazetakongresy.pl/facebook-sp-z-l-o/.

Treści Polityczne

Social Media są jednym z największych fenomenów społeczeństwa informacyjno-konsumpcyjnego. Opierają się na prostej relacji wymiennej, w której to my jesteśmy jednym z towarów, a ściślej rzecz biorąc – nasza prywatność. Kiedy następnym razem będziesz przeglądał(a) TikToka lub Snapchata zwróć uwagę na ilość wyświetlających się reklam sponsorowanych. Jest to niezwykle skuteczna metoda marketingowa. W dodatku za jej pomocą można wypromować absolutnie wszystko. Łącznie z osobami polityków.

Już w 2008 r. Barack Obama jako pierwszy zastosował Facebooka w swojej kampanii wyborczej. Pomysł okazał się niezwykle skuteczny i pomógł uzyskać stanowisko pierwszemu afroamerykańskiemu prezydentowi USA. Lawina ruszyła, a obecnie platforma Zuckerberga praktycznie zalana jest polityką. Połączenie specyficznych zasad reklamowania i niezwykłej zdolności opiniotwórczej aplikacji okazało się mieszanką wybuchową.

0,01 zł

Firma Cambridge Analytica oficjalnie zajmowała się konsultingiem politycznym. Spółka była częścią większej SCL Group, prowadzącej badaniem opinii publicznej, głównie za pomocą danych pozyskanych z social mediów. Te zdobywano w różny sposób. Cześć z nich kupowano bezpośrednio od platform, głównie Facebooka. Inne poprzez specjalne aplikacje lub ankiety. Za ich pobranie lub wypełnienie użytkownik otrzymywał 1, lub 2 dolary. Haczyk polegał na tym, że aby pieniądze wpłynęły na nasze konto, trzeba było również zaakceptować regulamin, który dawał SCL dostęp do informacji o naszych polubieniach, a także o tym, co followują nasi znajomi.

Statystyczny użytkownik Facebooka ma ok. 300 znajomych. Za równowartość 1 dolara firma otrzymywała dostęp do treści właśnie tylu użytkowników. Wgląd w naszą prywatności kosztował więc zawrotną kwotę ok. 1 grosza. Nie wiemy niestety, za ile spółka zakupiła informacje bezpośrednio od platformy Zuckerberga. Pewne jest natomiast to, że zgromadziła dane dotyczące lekko ponad 87 mln kont. Po zakończeniu badań wszystko miało zostać skasowane. Tak się jednak nie stało. Cambridge Analytica wykorzystała treści do celów biznesowych spółki. Zarząd Facebooka nie zainteresował się prywatnością milionów swoich użytkowników, nie próbował nawet sprawdzić, czy SCL postąpiło zgodnie z zawartą umową.

Brexit i Trump

Historia tutaj mogłaby się zakończyć jak pewnie wiele podobnych „niedopatrzeń” internetowego giganta. Jednak Cambridge Analytica postanowiła użyć kont milionów użytkowników (pochodzących głównie z USA i Wielkiej Brytanii) do stworzenia spersonalizowanych, politycznych akcji promocyjnych w internecie. Ściślej rzecz biorąc, chodziło o referendum w sprawie Brexitu oraz kampanie prezydencką Donalda Trumpa. Oba wydarzenia miały miejsce w 2016 r. Łączy je także to, że zarówno zwycięstwo kandydata miliardera oraz zwolenników wyjścia UK z Unii zostało osiągnięte bardzo niewielką różnicą głosów. Wpływ na oficjalne wyniki miała więc każda akcja reklamowa, w tym prowadzone nielegalnie kampanie na Facebooku.

Świat o całym procederze dowiedział się dopiero 2 lata później. Sprawa została nagłośniona przez byłego pracownika SNL – Christophera Wyliego. Zarząd spółki został ostatecznie pociągnięty do odpowiedzialności, a sama firma zbankrutowała w maju 2018 r. Jednak sytuacja była bardziej skomplikowana, niż się na początku wydawało. Cześć pieniędzy, które otrzymała Cambridge Analytica za wykonanie zadania, pochodziła z Rosji. Reklamy sponsorowane na Facebooku, dotyczące kampanii Trumpa były opłacane w rublach. Mark Zuckerberg został wezwany przed Komisję Kongresu USA. Na Facebooka zostały nałożone rekordowe sankcje w wysokości 5 mld dolarów. Wiedząc jednak, że majątek samego Zuckerberga wynosi ponad 100 mld dolarów, wydaję się to lekko śmieszne.

Kto snuje opowieść…

Obecne istniejące prawo w żaden skuteczny sposób nie chroni naszej prywatności w sieci. Trudno stwierdzić ile istnieje jeszcze na świecie firm o podobnym profilu działania co SNL Group. Wykorzystują łatwo dostępne dane. Zdobywają je dzięki ludzkiej naiwności i pazerności. Co najgorsze, nie musimy samodzielnie popełniać błędu, aby nasze prywatne informacje wyszły na jaw. Wystarczy, że zrobią to nasi znajomi. Zatrważający jest również tak niski poziom wiedzy społeczeństwa na temat całej afery. Przecież każdy z nas mógł paść ofiarą podobnej manipulacji. Tymczasem firma Cambridge Analytica nie doczekała się nawet polskiej strony na Wikipedii.

Za pomocą zdobytych danych oraz marketingu sponsorowanego social mediów, podobne firmy mogą wpływać na światową opinię publiczną. Decydują, kto wygra wybory, o kim ludzie będą milczeć, a o kim mówić. „Ten, kto ma i snuje opowieść – rządzi” stwierdza w swoim eseju noblowskim Olga Tokarczuk. Obecny stan rzeczy jest dla Marka Zuckerberga niezwykle korzystny. Treści polityczne, często budzące mieszane uczucia i skrajne opinie, dobrze się klikają, przyciągając tym samym kolejnych reklamodawców. I choć sam CEO Facebooka obiecywał niedawno, że portal zacznie masowo je ucinać, to niestety, uwierzę dopiero wtedy, gdy zobaczę.

Bibliografia:

Wylie Ch., „Mindf*ck Cambridge Analytica, czyli jak popsuć demokrację”, Insignis Media, Kraków 2020.

„Dylemat Społeczny”, reż. Jeff Orlowski, USA 2020.

„Hakowanie świata”, reż. Karim Amer, Jehane Noujaim, USA 2019. 

Źródła internetowe:

https://en.wikipedia.org/wiki/Cambridge_Analytica, [dane na: 13.02.2021]

O autorze

Jestem studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Moje pasje to historia, kultura oraz socjologia. Uwielbiam przeprowadzać sondy, ankiety, czy proste badania, na liczne tematy. W wolnych chwilach często zajmuję się szeroko rozumianą działalnością społeczną i wolontariatem.