Nostalgia jest najczęściej kojarzona ze starszymi osobami, które wspominają lata swojej młodości. Jedni opowiadają o dzieciństwie i zdartych kolanach, inni mówią o zabawach w wiejskich remizach przy „prawdziwej muzyce”. Łączy ich wszystkich jedno – tęsknota za tym, czego doświadczyli. Może to dotyczyć osób, wydarzeń czy nawet miejsc. O ile u osób mających siedemdziesiąt lat takie powroty do przeszłości wydają się czymś naturalnym, o tyle w przypadku trzydziestolatków budzą one zdziwienie, a nawet kontrowersje.
Trend na wspomnienia
Z początkiem nowego roku Internet został zalany krótkimi filmikami (tzw. rolkami) dotyczącymi 2016 (sic!). TikTok, Instagram i YouTube polecały swoim odbiorcom materiały porównujące 2026 do 2016. Ich liczba rosła lawinowo, tworząc popularny trend. Porównywanie tych lat stało się swego rodzaju konkurencją. Twórcy prześcigali się w przywoływaniu kolejnych przedmiotów charakterystycznych dla tamtego okresu. Można tutaj przywołać zmiany w modzie. Obecne w przeszłości rurki zostały zastąpione przez spodnie z szerokimi nogawkami, co na tamten moment było nie do pomyślenia. Fidget spinner, Pokémon Go to kolejne przykłady z całej gamy rzeczy, które po 2016 odeszły w zapomnienie.
Millenialsi i pokolenie Z
Doszło tym samym do paradoksalnej sytuacji. Osoby urodzone na początku XXI wieku zatraciły się w tęsknocie za latami młodości, nadal będąc młode. Można zatem zapytać, skąd to wszystko? Skąd takie emocje u ludzi dopiero wchodzących na rynek pracy i zakładających własne rodziny? Ta fala nostalgii pokazała, jak szybko zmienia się świat, w którym żyjemy. Jeszcze dziesięć lat temu słuchaliśmy innej muzyki, oglądaliśmy inne treści i śmieszyło nas coś innego. Zmianie ulega nawet sposób wyrażania emocji – istnieją zestawienia emotikonów używanych w zależności od wieku rozmówcy, które dla wielu stały się symbolicznym wyznacznikiem pokoleniowych różnic. W czasach naszych rodziców i dziadków trendy zmieniały się dużo wolniej i dotyczyło to niemal wszystkiego. Tamten świat mógł wydawać się mniej dynamiczny, a nawet monotonny, ale był łatwiejszy do zrozumienia. Współczesność z kolei bombarduje nas bodźcami i zmusza do nieustannego bycia „na bieżąco”.
Czy modelki przewidziały przyszłość?
Nagrana w 2024 roku przez Modelki i Vłodarskiego piosenka „Ile Dać Mam” okazała się przepowiednią co do początku 2026.
„Wszystkie te momenty chcę powtórzyć jeszcze raz
Jak 2k16, znowu, znowu mam ten stan
Wszystkie te momenty chcę powtórzyć jeszcze raz
To najlepszy melanż, to najlepszy melanż”
Najlepsze imprezy, najfajniejsi ludzie, najładniejsze widoki – nostalgia idealizuje przeszłość. Przez to zapominamy o tym, że teraźniejszość wcale nie jest taka zła i za jakiś czas również będzie wspominana z sentymentem.

Często się mówi, że obecne czasy są najlepszymi, jakie kiedykolwiek były. Czy rzeczywiście tak jest? Niestabilna sytuacja na świecie i rosnące koszty życia przysparzają wielu problemów osobom wchodzącym w dorosłość. Mimo to teraźniejszość również stanie się kiedyś przeszłością, którą będziemy wspominać być może z sentymentem, zapominając o niedogodnościach i trudnościach, które dziś wydają się tak przytłaczające.
Czy to ma sens?
Nie ma nic złego we wspominaniu, nie ma również nic złego w porównywaniu. Warto jednak być świadomym tego, że nasza pamięć działa wybiórczo. 2016 nie był jednoznacznie lepszy od 2026 – był po prostu inny. Często idealizujemy to, co minęło, zapominając przy tym o gorszych momentach. Trend przypominania sobie dawnych czasów nie jest niczym nowym. Powstał na długo przed Internetem i z pewnością zostanie na długo po nim. Jeśli Internet nie zniknie, z całą odpowiedzialnością, podejmuję się wyzwania napisania za dziesięć lat artykułu porównującego 2026 z 2036. Kto wie, być może za dziesięć lat 2026 rok stanie się dla nas takim samym punktem odniesienia, jakim dziś jest 2016.
Fot. nagłówka: Kamil Lubczyński

