Przejdź do treści

Zamach stanu i pozorna sukcesja władzy w Beninie

12 kwietnia bieżącego roku w Republice Beninu odbyły się wybory prezydenckie. Zwyciężył w nich, zdobywając około 94% głosów, dotychczasowy minister gospodarki i finansów Romuald Wadagni.

W Beninie nie nastąpiła de facto zmiana władzy, a sukcesja na stanowisku prezydenta. Zwycięzcą jest przecież protegowanym ustępującego Patrice’a Talona. Wygrana Wadagniego nie była zaskoczeniem, a sama roszada na stanowisku głowy państwa ma charakter co najwyżej symboliczny.

Brak szans na zmianę

Tak wysoki wynik, pomimo 58-procentowej frekwencji, jest efektem stopniowego i planowanego osłabienia opozycji. Kluczowi rywale zostali pozbawieni możliwości startu, a część z nich, obawiając się represji, nie wróciła z emigracji.

Ostatnie reformy drastycznie podniosły poprzeczkę partiom opozycyjnym. W wyborach do Zgromadzenia Narodowego zastosowano unikalny system podziału mandatów. Aby w nim uczestniczyć, partia musi uzyskać minimum 20% głosów w każdym z 24 okręgów. Próg może zostać obniżony do 10%, pod warunkiem zawarcia formalnego porozumienia parlamentarnego przed wyborami.

System skutecznie uniemożliwia wejście do parlamentu mniejszym ugrupowaniom. Partia chcąca przejąć władzę musiałaby skonsolidować elektorat we wszystkich okręgach, co stanowi barierę dla partii regionalnych.

W styczniu bieżącego roku wybory parlamentarne potwierdziły skuteczność tych reform. Główna siła opozycyjna – Partia Demokratów (LD) – zdobyła 16% głosów w skali kraju. Ponieważ nie zawiązała koalicji i w 13 okręgach nie przekroczyła progu 20%, nie uzyskała ani jednego mandatu. Obecnie w parlamencie zasiadają przedstawiciele dwóch partii popierających prezydenta: Unia Progresywna na rzecz Odnowy oraz Blok Republikański. Podzieliły one między siebie wszystkie 109 mandatów. Właśnie dlatego liderzy opozycji nie mogli wystartować w wyborach prezydenckich – zgodnie z konstytucją kandydat musi uzyskać rekomendację od co najmniej 15% posłów i burmistrzów.

Seth Doyle\ Unsplash

Legitymacja władzy w armii

7 grudnia 2025 roku miał miejsce zamach stanu. Doszło wtedy do otwartego wystąpienia zbrojnego na ulicach stolicy. Podpułkownik Pascal Tigri, dowódca sił specjalnych Gwardii Narodowej, stanął na czele buntu, przewodząc Wojskowemu Komitetowi na rzecz Odnowy.

Grupie udało się zająć siedzibę państwowej telewizji i radia. W komunikacie ogłosili rozwiązanie rządu, zawieszenie konstytucji i odsunięcie od władzy Patrice’a Talona. Następnie doszło do wymiany ognia z lojalną wobec władz częścią armii. Walki toczyły się w okolicach pałacu prezydenckiego oraz bazy wojskowej w Kotonu.

Pucz upadł w ciągu kilkunastu godzin dzięki wsparciu wywiadowczemu i wojskowemu Nigerii. Abuja wysłała jednostki lądowe oraz zapewniła wsparcie z powietrza. Przywódcy zamachu udało się zbiec, prawdopodobnie do Togo. Próba przewrotu obnażyła jednak głębokie podziały w elitach kraju.

Obecnie w Beninie siłowe przejęcie władzy wydaje się bardziej prawdopodobne niż zwycięstwo wyborcze opozycji. Młodsi wojskowi, zmuszeni do walki z dżihadystami, dostrzegają hipokryzję dowództwa czerpiącego korzyści z lojalności wobec rządu.

Grudniowa niesubordynacja podpułkownika Tigri upadła przez brak wsparcia żołnierzy walczących na północy. Nie oznacza to jednak ich poparcia dla rządu – możliwe, że uznali ten termin za przedwczesny.

Obraz wygenerowany przez sztuczną inteligencję
Obraz wygenerowany przez sztuczną inteligencję

Działania UE w regionie

Ważnym wydarzeniem była wizyta Wysokiej Przedstawiciel UE Kaji Kallas w Ghanie 24 marca bieżącego roku. Unia podpisała z Akrą Partnerstwo na rzecz Bezpieczeństwa i Obrony – pierwszą tego typu umowę z państwem afrykańskim.

Ghana otrzymała drony rozpoznawcze i sprzęt do neutralizacji ładunków wybuchowych. UE widzi w państwie stabilizatora regionu i planuje wokół niego budować system obronny łączący Ghanę, Wybrzeże Kości Słoniowej, Benin i Togo w walce z grupami takimi jak Dżama’at Nasr al-Islam wa-al-Muslimin (JNIM).

W Beninie działania UE odbywają się w ramach misji EU Security and Defence Initiative. Kraj ten otrzymuje sprzęt do kontroli północnej granicy, a na miejscu przebywają europejscy instruktorzy.

Zainteresowanie Brukseli wynika z ofensywy JNIM, której celem jest dostęp do Zatoki Gwinejskiej. Region Sahelu stanowi „puszkę Pandory” kontynentu – jest inkubatorem terroryzmu i źródłem potencjalnej fali uchodźców, która może zdestabilizować Europę.

Unia Europejska może wkrótce stanąć przed wyborem między stabilnością regionu a oskarżeniami o hipokryzję wynikającą ze wspierania autorytarnych rządów, takich jak ten w Beninie. Gdy te informacje trafią na agendę szerszej debaty publicznej, Bruksela będzie zmuszona zredefiniować swoje podejście.

fot. nagłówka – aboodi vesakaran\Unsplash

O autorze

Student kierunku Stosunki Międzynarodowe. Głównie zajmują mnie sprawy Afryki i Bliskiego Wschodu- pewnie z sentymentu do pierwszych przeczytanych reportaży. Na pół etatu muzyk w zespole “Powolno”. Te powolniejsze dni spędzam przy dobrej książce i z najbliższymi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *