Zdzisław Beksiński to jeden z najpopularniejszych polskich malarzy. Jego obrazy kojarzy niemal każdy, kto choć trochę interesuje się sztuką. Twórca związany z Sanokiem i Warszawą to postać z pewnością nietuzinkowa, która pozostawiła po sobie znaczący dorobek w postaci wielu prac.
Wystawa z okazji 20. rocznicy śmierci
Wystawa zorganizowana w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie ruszyła 4 października 2025 roku i planowo miała zostać zamknięta wraz z końcem stycznia 2026. Plany się jednak zmieniły. Prawdopodobnie ze względu na duże zainteresowanie wydarzeniem przedłużono ją do 15 marca 2026 roku. Niezwykła okazja do zapoznania się, na żywo, z pracami Beksińskiego przyciąga turystów z odległych krańców Polski.
Czego możemy oczekiwać?

Po wejściu do pomieszczenia odwiedzający kierowani są na krótki seans. Wyświetlane obrazy twórcy wraz z klimatyczną muzyką tworzą spójną całość. Wtrącane co jakiś czas wypowiedzi autora przybliżają, kim był jako człowiek i co sądził o własnej twórczości. Łatwo da się wywnioskować, że nie kreował się na wielką gwiazdę, którą de facto był. Przywołane zostały również jego przemyślenia dotyczące znaczenia obrazów. Nie rozumiał tego, po co ludzie na siłę dociekają ich symboliki. Przyznał, że podczas tworzenia często zmieniał oryginalną wizję, malując tym samym inne dzieło niż te, które miało w założeniu powstać.
Po zakończeniu seansu czas na najważniejszą część, czyli obrazy. Niewiele z nich ma tytuły, co nieco utrudnia wybranie i zapamiętanie konkretnego dzieła. Na wystawę przyjechały z wielu polskich miast, takich jak: Kraków, Toruń, Bydgoszcz czy Łódź. Niektóre pozostają w rękach prywatnych. Możliwość obejrzenia tak wartościowych dzieł z bliska budzi wielkie emocje. Dzięki odpowiedniemu wyeksponowaniu prac wszystko wygląda na dobrze zaplanowane. Podziwiać możemy również mniej znane rysunki, które często przyćmiewane są przez rozmach i mnogość motywów występujących na obrazach. Na końcu, dla największych fanów, dostępne jest stoisko z plakatami, które po zakupie są w stanie zmienić zwykły pokój w artystyczny zakątek.
Niepokój w najczystszej postaci
Obrazy Beksińskiego charakteryzuje, przygnębiająca dla wielu, mroczność. Krzyże, szkielety, zdeformowane sylwetki to tylko niektóre z często pojawiających się elementów. Surrealistyczne wizje twórcy nakłaniają nas do myślenia o przemijaniu i tym, co nieuniknione, czyli śmierci. Nie każdy odnajdzie się w tak komponowanej sztuce, ale nie można negować jej wartości.

Odbiór
Zdzisław Beksiński przyciąga wszystkich – od najmłodszych do najstarszych. W gronie odwiedzających nie brakuje przedstawicieli żadnej grupy wiekowej. W wielu osobach jego obrazy wywołują mieszane uczucia. Z jednej strony niepowtarzalny kunszt, a z drugiej strony niepokój. Zdaje się, że Beksińskiemu właśnie na tym zależało. Wśród tłumu da się zasłyszeć najróżniejsze komentarze. Od tych w stylu: „zobaczyć te obrazy na żywo to zupełnie co innego”, aż po takie: „skoro malował takie obrazy, to aż dziwne, że nie popełnił samobójstwa”. Trudno się z tym wszystkim nie zgodzić. Sztuka jest po to, by wywoływać emocje, a jakie, to już kwestia drugorzędna.
Tajemniczość, która przyciąga
Twórczość Zdzisława Beksińskiego jest tematem licznych dyskusji od wielu lat. Niektórzy doszukują się w niej przestróg, a inni widzą w niej dobre warsztatowo malarstwo i intrygujące motywy. Aby wizje apokalipsy i dehumanizacji się nie spełniły, powinniśmy dołączyć do którejś z tych grup, ponieważ sztuka jest tym, co nas uczłowiecza.
Historia rodziny Beksińskich na ekranie
Aby poznać kulisy życia artysty warto zapoznać się z filmem Ostatnia rodzina (2016). To polski dramat biograficzny w reżyserii Jana Matuszyńskiego, opowiadający o losach rodziny Beksińskich. Produkcja trwa nieco ponad dwie godziny i stanowi portret życia jednej z najbardziej fascynujących, a zarazem tragicznych rodzin związanych z polską kulturą. Autorem scenariusza jest Robert Bolesto, który stworzył spójną i przemyślaną opowieść opartą na autentycznych wydarzeniach. Scenariusz wyróżnia się dzięki ciekawym dialogom oraz druzgoczącym scenom. Bolesto umiejętnie połączył zwyczajne momenty z życia bohaterów z dramatycznymi wydarzeniami, które miały miejsce na przestrzeni lat.

Prawdziwy PRL
Podczas seansu widz przenosi się do drugiej połowy XX wieku, na blokowisko na warszawskim Mokotowie. Film rozpoczyna się w momencie, gdy rodzina Beksińskich wprowadza się do mieszkania w typowym PRL-owskim bloku. Wspólnie mieszkają: malarz Zdzisław Beksiński, jego żona Zofia Beksińska oraz matka artysty. Zofia zajmuje się domem, a Zdzisław większość czasu spędza w pracowni, gdzie maluje swoje charakterystyczne, mroczne obrazy. W sąsiedztwie mieszka również ich syn, Tomasz „Tomcio” Beksiński, znany dziennikarz radiowy i tłumacz filmowy, który zmaga się z poważnymi problemami psychicznymi i emocjonalnymi.
Skąd tyle mroku?
Pierwsze zetknięcie z twórczością Beksińskiego może sprowokować do rozmyślań nad źródłem mrocznego charakteru jego obrazów. W dziełach artysty dostrzec można bowiem wiele bólu i cierpienia. Film pozwala lepiej zrozumieć kontekst życia malarza – trudne relacje rodzinne, traumatyczne doświadczenia oraz poczucie samotności niewątpliwie miały wpływ na charakter jego twórczości.
Fabuła filmu składa się z wielu epizodów z życia rodziny. W jednej ze scen Beksiński udziela wywiadu telewizyjnego, w którym podkreśla, że choć jego obrazy nie są pogodne, nie uważa ich za katastroficzne. Równocześnie obserwujemy relację między nim a żoną. Ich małżeństwo nie należy do szczególnie udanych – mimo że śpią w jednym pokoju, każde z nich zajmuje osobne łóżko, co sugeruje chłód i dystans między małżonkami. Z kolei „Tomcio” kilkakrotnie próbuje odebrać sobie życie, a jedna z jego prób kończy się interwencją pogotowia i hospitalizacją. W miarę rozwoju historii odchodzą kolejni członkowie rodziny. Najpierw umiera mama malarza, później jego żona Zofia. Następnie syn artysty popełnia samobójstwo – tym razem skutecznie. Ostatecznie osamotnionemu Zdzisławowi nie pozostaje nic poza sztuką. Film zamyka tragiczny finał – w 2005 roku malarz zostaje zamordowany we własnym mieszkaniu.
Strona wizualna i techniczna
Ogromnym atutem produkcji jest jej warstwa wizualna. Obraz składa się ze starannie skomponowanych kadrów, które wiernie oddają estetykę epoki. Scenografia i kostiumy zostały dopracowane z ogromną dbałością o detale – mieszkanie Beksińskich, sprzęty, kolory ścian czy nawet drobne elementy wyposażenia sprawiają, że widz ma wrażenie autentycznego przeniesienia się do realiów PRL-u. Całość utrzymana jest w melancholijnym, nieco mrocznym klimacie, który dobrze współgra z tematyką filmu. Na uznanie zasługuje także gra aktorska. W rolę Zdzisława Beksińskiego wciela się Andrzej Seweryn, żonę malarza gra Aleksandra Konieczna, postać Tomasza Beksińskiego odtwarza Dawid Ogrodnik. Wszyscy aktorzy wypadają bardzo dobrze.
Podsumowanie
Ostatnia rodzina to film poruszający, momentami trudny, ale niezwykle wartościowy. To emocjonująca historia o rodzinie, którą spotkało wiele tragedii. Produkcja wyróżnia się znakomitym scenariuszem, wybitną grą aktorską oraz dopracowaną warstwą wizualną. W kwestii drobnych niedociągnięć, można natomiast wspomnieć o nieco epizodycznej konstrukcji fabuły – film składa się z wielu scen z życia bohaterów, które nie zawsze prowadzą do wyraźnej kulminacji. Dla niektórych widzów tempo narracji może również okazać się dość powolne. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to jedna z najciekawszych polskich produkcji z ostatnich dziesięciu lat. Warto się z nią zapoznać, szczególnie jeśli twórczość Zdzisława Beksińskiego jest wam bliska. To opowieść, która pozostaje w pamięci na długo.
Fot. nagłówka: Kamil Lubczyński, wystawa „Beksiński na Cytadeli Warszawskiej – nieznane oblicze mistrza”
O autorze
Pochodzący z Ciechanowa student lingwistyki stosowanej na Uniwersytecie Warszawskim. Początkujący pisarz – publikuje opowiadania na łamach „Akantu”, „Strzępów" i innych czasopism literackich. Interesuje się szeroko pojętą kulturą, w szczególności literaturą i muzyką, bez których nie wyobraża sobie życia. Często zagłębia się w tematy spoza głównego nurtu.
Absolwentka twórczego pisania i edytorstwa na Wydziale Filologicznym UWr. Studentka publikowania cyfrowego i sieciowego na Wydziale Komunikacji Społecznej i Mediów UWr. Uwielbia sztukę filmową, literaturę oraz długie spacery.



