Przejdź do treści

Wojna surowcowa szansą dla Algierii i Nigerii?

Trwający od przeszło miesiąca intensywny konflikt na Bliskim Wschodzie charakteryzuje się zredefiniowaniem podejścia do wojen surowcowych.

Wojna surowcowa

W 1973 roku, po wojnie Jom Kippur, państwa arabskie – w sprzeciwie wobec polityki Zachodu i państwa Izrael, przy wykorzystaniu mechanizmów Organizacji Państw Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) – nałożyły embargo na sprzedaż ropy do poszczególnych odbiorców. Do wybuchu wojny w Iranie wojna surowcowa rozumiana była jako wpływanie na światową podaż ropy naftowej przez kraje, które ją posiadają i które dzięki tej przewadze mogą konstruować światowy popyt.

Obecnie Iran – przez fakt osamotnienia i wąskiej linii sojuszy, szczególnie wśród państw arabskich – nie może używać tych samych mechanizmów. Szukając asymetrycznych sposobów na prowadzenie konfliktu ze zdecydowanie większym przeciwnikiem, decyduje się na precyzyjne uderzenia, które momentalnie wpływają na giełdę. Zamknięcie przepływu dla statków przez Cieśninę Hormuz oraz ataki na rafinerie państw Zatoki zamykają możliwości eksportu ropy i skroplonego gazu przez kraje arabskie – wpływowych sojuszników USA. To z kolei zmusza je do ograniczenia, a nawet całkowitego zamrożenia produkcji, co drastycznie podnosi ceny na światowych rynkach. W tym kontekście wojna surowcowa prowadzona przez Iran polega na zachwianiu całej logistyki transportu surowca, którego – w przeciwieństwie do kryzysu w latach 70. – jest pod dostatkiem.

Obecna sytuacja – wstrzymanie irańskiego eksportu, blokada Cieśniny Hormuz i ataki na rafinerie krajów Zatoki – skutecznie uniemożliwiły transport ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego z tego regionu świata. Obecna koniunktura światowych rynków – z cenami ropy powyżej 110 USD za baryłkę oraz z przewidywaniami wzrostu nawet do 200 USD w przypadku przeciągania się konfliktu – otwiera szansę mniej dotąd znaczącym graczom: Nigerii i Algierii.

fot. James Wiseman\ Unsplash
fot. James Wiseman\ Unsplash

Algieria

Uszkodzenie przez Iran katarskiej infrastruktury w Ras Laffan zmusiło firmę QatarEnergy do całkowitego wstrzymania eksportu skroplonego gazu ziemnego. Może to szczególnie dotknąć kraje europejskie, które przez lata uzależniały się od importu z tego kraju – zwłaszcza po wstrzymaniu przepływu przez gazociągi północne i późniejszym sabotażu Nord Stream 2.

Ta sytuacja okazała się ogromną szansą dla Algierii. Algier szybko stał się największym dostawcą gazu do Włoch, pokrywając do 40% zapotrzebowania tego państwa. Na przełomie 24 i 25 marca miało miejsce strategiczne spotkanie z Giorgią Meloni, na którym szefowa włoskiego rządu ubiegała się o zwiększenie przepływu algierskiego gazu do Włoch. Pozwoliłoby to zabezpieczyć dostawy dla uzależnionej od katarskiego gazu włoskiej gospodarki.

Problemem jest jednak przepustowość gazociągu, który pozostaje tańszą i bezpieczniejszą opcją transportu gazu niż droga morska. W tej chwili gazociąg Enrico Mattei wykorzystuje maksimum swojej przepustowości. Dodatkowo Algieria musi zainwestować w stacje kompresorowe, by utrzymać ciśnienie w rurach. Kolejną przeciwnością jest bardzo wysoka konsumpcja wewnętrzna Algierii. Przy cenach zakupu gazu przez Włochy przestaje być opłacalne przeznaczenie surowca na rynek wewnętrzny. To natomiast powoduje jeszcze większy wzrost cen dla obywateli.

Nigeria

Wojna surowcowa prowadzona przez Iran, zmusiła Abudżę do przyjęcia nieco innego sposobu działania. Posiadając największą rafinerię typu single train na świecie – zdolną do produkcji 650 000 baryłek ropy naftowej dziennie – całkowicie powstrzymała się od importu paliwa. Równocześnie rozwija eksport na kontynencie, zaopatrując w nierafinowaną ropę, benzynę i diesla kraje Afryki Zachodniej: Ghanę, Senegal i Wybrzeże Kości Słoniowej. Obecnie – w odpowiedzi na kryzys na Bliskim Wschodzie – Nigeria narzuciła swoje największe moce przerobowe. Zauważono powrót do poziomu 1,7-1,8 miliona baryłek dziennie, dzięki czemu kraj stał się liderem kontynentu.

fot. Patrick Hendry\ Unsplash
fot. Patrick Hendry\ Unsplash

Szanse i zagrożenia

Wojna USA z Iranem otworzyła nowe możliwości przed Nigerią i Algierią. Oba te państwa stoją teraz w obliczu życiowej szansy, jednocześnie muszą być świadome zagrożeń i wyzwań, które na nie czekają. Przejęcie rynków azjatyckich i europejskich w przypadku Algieru wzmocni pozycję negocjacyjną tego państwa – np. w nierozstrzygniętej sprawie Sahary Zachodniej i sprzeciwu wobec działań Maroka. Z drugiej strony Nigeria ma szansę na zatrzymanie marży z przetwórstwa ropy na kontynencie.

Problemem natomiast pozostają wysokie koszty ubezpieczeń w regionach Afryki Zachodniej i konieczność przyciągnięcia dużych inwestycji, bez których eksport na tak dużą skalę będzie niemożliwy. Z przymrużeniem oka trzeba również patrzeć na zastępowalność surowców z Bliskiego Wschodu tymi z Afryki. W kontekście ropy naftowej jest to zupełnie inny rodzaj surowca, do którego nie są obecnie przystosowane wszystkie rafinerie. Ropa z Bliskiego Wschodu jest zazwyczaj ciężka i zasiarczona, podczas gdy nigeryjska (Bonny Light) jest lekka i słodka. Rafinerie wymagają innej konfiguracji, aby je przetwarzać, co uniemożliwia natychmiastowe zastąpienie jednego dostawcy drugim.

Fot. nagłówka:  Shaah Shahidh\ Unsplash

O autorze

Student kierunku Stosunki Międzynarodowe. Głównie zajmują mnie sprawy Afryki i Bliskiego Wschodu- pewnie z sentymentu do pierwszych przeczytanych reportaży. Na pół etatu muzyk w zespole “Powolno”. Te powolniejsze dni spędzam przy dobrej książce i z najbliższymi.