Przejdź do treści

Stadion Śląski czy Absurd Śląski. Stadionowe perypetie Ruchu Chorzów

W tym roku mijają 34 lata od kiedy Ruch Chorzów zdobył ostatnie mistrzostwo Polski w piłce nożnej. Klub dokonał tego jako beniaminek najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju. Od tego momentu „Niebiescy” na równi ze swoim największym rywalem Górnikiem Zabrze stali się najbardziej utytułowanym polskim klubem piłkarskim. Górnośląski prym przerwała dopiero w 2021 roku Legia Warszawa, zdobywając piętnaste mistrzostwo.

W ostatnich latach cała społeczność zgromadzona wokół klubu Ruch Chorzów przeżywa totalny rollercoaster. Drużyna piłkarska zdążyła zrobić wicemistrzostwo Polski oraz zająć dwa razy najniższy szczebel podium w najważniejszych krajowych rozgrywkach. Kolejno klub zaliczył trzy spadki ligowe z rzędu. Następnie dzięki niezłomności całej swojej społeczności zrobił dwa awanse. Na chwilę obecną Ruch Chorzów z powodzeniem bije się w pierwszoligowych rozgrywkach o powrót do piłkarskiej elity. Wszystko to w przeciągu ostatnich 15 lat i z problemami finansowymi klubu w tle. Mimo upływu lat, każde z tych wydarzeń jest pamiętane przez kibica Ruchu, jakby działo się wczoraj.

W ostatnim miesiącu wokół odbudowującego się byłego piłkarskiego hegemona znowu jest głośno. Wszystko to za sprawą chęci organizacji meczu ligowego pomiędzy Ruchem Chorzów a Wisłą Kraków na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Można by powiedzieć, że mecz jak mecz, ale tak nie jest. Gdy temat spotkania na zapleczu ekstraklasy podejmowany jest przez najbardziej wpływowych polityków w państwie, to musi być to poważna sprawa. O tym w poniższym artykule.

Rewolucja stadionowa

Polska od czasów przygotowań Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku niesamowicie rozwinęła się pod względem infrastruktury piłkarskiej. Prócz flagowych polskich stadionów stworzonych na potrzeby mistrzostw, powstała spora ilość nowoczesnych obiektów piłkarskich. Dzisiaj są one wykorzystywane w celu dalszej popularyzacji piłki nożnej w państwie i organizacji przedsięwzięć komercyjnych. Biorąc pod uwagę samo województwo śląskie, może się ono dzisiaj szczycić wieloma stadionami z prawdziwego zdarzenia. Nowe obiekty już stoją w Bielsku-Białej, Gliwicach, Zabrzu, Tychach, czy niedawno otwarty w Sosnowcu. Powstał jeszcze jeden stadion w województwie, który miał być sportową wizytówką regionu… w Chorzowie.

Każde z wymienionych przeze mnie miast posiada obiekt wybudowany na potrzeby drużyn piłkarskich ze swojego miasta. Z wyjątkiem Chorzowa. Stadion Śląski w Chorzowie lub też Narodowy Stadion Lekkoatletyczny jest własnością Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego. Zatem z Ruchem Chorzów Stadion Śląski wspólną ma tylko lokalizację miejską. Wracając do tego, że na nowoczesnym stadionie swoje mecze piłkarskie rozgrywać mogą Podbeskidzie, Piast, Górnik, GKS i Zagłębie. W takim razie, dlaczego najbardziej utytułowany klub w regionie Ruch Chorzów musi korzystać w tym sezonie z gościnności obiektu Piasta w Gliwicach?

Stadion Śląski w Chorzowie po modernizacji | Fot. Łukasz Sobala/Press Focus

Nowy stadion dla Chorzowa!

W 2010 roku wybory prezydenckie w Chorzowie wygrywa Andrzej Kotala. W chorzowskich wyborach zawsze istotną kartą przetargową jest obietnica budowy nowego stadionu piłkarskiego w mieście. Taką też kartą zagrał pan Kotala. Po latach obietnic nie pojawiła się ani jedna łopata wbita pod budowę nowego domu dla Ruchu. W tym czasie prezydentowi miasta udało się tą kartą zagrać aż 3 razy! Można przecierać oczy ze zdumienia, ale taka jest prawda. Andrzej Kotala wygrywał wybory prezydenckie w Chorzowie dalej w 2014 i 2018 roku, nieustannie mydląc oczy chorzowskim obywatelom oraz kibicom. Podczas jego prezydentury miało miejsce kilka kilkutysięcznych protestów z przemarszem kibiców pod chorzowski magistrat. Stale akcentowane na meczach piłkarskich Ruchu są niecenzuralne przyśpiewki w jego kierunku i ta najważniejsza brzmiąca: „Nowy stadion dla Chorzowa!”.

Protest kibiców Ruchu w sprawie nowego stadionu w 2022 roku | Fot. Arkadiusz Gola/Polska Press

Spośród wymówek włodarza Chorzowa można usłyszeć takie zdania jak: miasto nie ma pieniędzy; miasto wystarczająco wspiera Ruch finansowo; niech inni współwłaściciele zaangażują się w Ruch jak miasto; rząd w kraju wprowadza wyższe ceny, a miasto cierpi. Oczywiście wszystkie te wymówki turbowane są przez kibiców przykładami najróżniejszych sposobów pozyskiwania źródeł finansowych na budowę stadionów w całej Polsce.

I tak w kółko mamieni obietnicami wyborczymi byli kibice czternastokrotnego mistrza Polski. Nie ma się co dziwić ich złości. Stadion Ruchu Chorzów zbudowany został w 1935 roku. Z powodu wiekowego już oświetlenia w obiekcie, awarii uległa jedna ze stojących lamp. W kwestii bezpieczeństwa wiązało się to z jej wycięciem. W konsekwencji dotychczasowy stadion Ruchu Chorzów skończył spełniać normy regulaminowe. Niezbędne było ich przestrzeganie w celu rozgrywania oficjalnych meczów piłkarskich na drugim poziomie rozgrywkowym w Polsce.

Kibice Ruchu po dwóch awansach z rzędu ponownie musieli zmierzyć się w wyprowadzonym w nich ciosem. Na ratunek Ruchowi przyszło miasto Gliwice. Po porozumieniu z właścicielami stadionu, Ruch od początku rundy wiosennej sezonu 2022/2023 swoje mecze rozgrywa na stadionie Piasta w Gliwicach.

Ludzie bezdomni, ludzie niezłomni

Pomimo trudów związanych ze zmianą lokacji, kibice Ruchu pokazali siłę organizacji swojej społeczności. Przykładem jest całkowite lub prawie całkowite zapełnienie stadionu w Gliwicach na spotkaniach ukochanej drużyny. Klub również wyszedł naprzeciw kibicom dotkniętych trudnościami w zakresie komunikacyjnym. Na każdy mecz w Gliwicach zagwarantował chętnym fanatykom Niebieskich przejazd w obie strony autokarem. Każdy chętny na mecz do Gliwic pojechać może za symboliczną złotówkę.

Na przekór przeciwnościom losu kibiców Ruchu nie da się tak łatwo złamać. Doping na trybunach w Gliwicach zapewniają nie tylko najzagorzalsi kibice. Na trybunach Ruchu funkcjonuje sektor rodzinny, gdzie najmłodsi fani Niebieskich z prowadzącym ich doping Szymonem Michałkiem zagrzewają piłkarzy do walki na boisku. Wyróżnić należy także Dawida „Asceto” Bentkowskiego. Zapewnia on jakościowe materiały filmowe z otoczki wokół klubu oraz te najważniejsze, czyli kulisy z wszystkich meczów. Kulisy meczowe Ruchu Chorzów są nie tylko cenione przez samych kibiców Niebieskich, ale też piłkarzy przeciwnych drużyn. W ostatnim czasie potwierdził to Dawid Kort, przyjeżdżając razem z drużyną ŁKSu Łódź na mecz szczytu tabeli w Gliwicach. Materiały kręcone przez Asceta obejrzeć można na kanale Ruch TV w serwisie YouTube.

Oprawa kibiców Ruchu Chorzów na ostatnim meczu ligowym z ŁKSem Łódź w Gliwicach | Fot. Mateo/Niebiescy.pl

I tak to się w Ruchu Chorzów toczy. Od upadków do wzlotów. Kibice zmuszeni jeździć na mecz do Gliwic dają z siebie maksimum możliwości. Piłkarze odwdzięczają się tym samym. Ruch jako beniaminek rozgrywek zajmuje drugie miejsce w ligowej tabeli, będąc na ten moment niepokonanym w trwającej rundzie. Wszystko to można opisać słynnym już powiedzeniem wiceprezesa Ruchu Chorzów Marcina Stokłosy. Przy każdej możliwej okazji stara się on opisywać sytuację w klubie słowami: Praca, pokora, determinacja.

Ale po co nowy stadion, nie mogą grać na Śląskim?

Od kiedy zmodernizowano Stadion Śląski w Chorzowie w 2017 roku, co jakiś czas przewija się temat rozgrywania tam meczów przez drużynę Ruchu Chorzów. Niezaznajomionym z tematem, a często zadającym pytania treści: Jest nowy Stadion Śląski w Chorzowie, dlaczego Ruch nie może na nim rozgrywać swoich meczów? Spieszę z wyjaśnieniem.

Ruch Chorzów, jak również wiele śląskich klubów piłkarskich nie jest potentatem finansowym. Nie tyczy się to tylko opłaty wynajęcia samego obiektu na mecz, ale chociażby zapewnienia bezpieczeństwa na stadionie. Pod uwagę należy także wziąć trudności z zapewnieniem bezpieczeństwa w całej okolicy wokół stadionu. Zważając na zróżnicowanie i specyfikę kibicowską aglomeracji górnośląskiej, nie jest to łatwa sprawa. W skrócie: klub nie jest zdolny udźwignąć takiego ciężaru finansowego. Mowa o jednym meczu, a co dopiero myśleć o stałym użytkowaniu. Obiekt większy zawsze będzie droższy w utrzymaniu niż obiekt mniejszy.

Druga sprawa to zdanie społeczności Ruchu Chorzów. Domaga się ona swojego i tylko swojego własnego domu. Nowy stadion dla Ruchu ma zostać wybudowany w taki sposób, aby każdy mógł się z nim utożsamiać i myśleć o nim jak o klubie.

Trzecia sprawa to satysfakcja z zapełnienia takiego stadionu. Wyobraźmy sobie, że Ruch Chorzów nie rozgrywa swojego spotkania na Stadionie Śląskim z Górnikiem, Legią, Widzewem, czy Wisłą. Wszystkie wymienione przeze mnie kluby w połączeniu z Ruchem posiadają niesamowity potencjał kibicowski. Pozwala to na minimum zapełnienie tego obiektu w 50% podczas spotkania. Problem zaczyna się, gdy Ruchowi przyszłoby się mierzyć z mniej prestiżowym przeciwnikiem. Do Gliwic na mecze Ruchu jeździ obecnie ok. 10 tysięcy osób. Kibice wykorzystują w całości lub prawie w całości bilety przekazane do rozdysponowania. Przyjmijmy hipotetycznie, gdyż jest to nie do zbadania, że na mecz ze słabszym rywalem przyszłoby na Stadion Śląski 12 tysięcy osób. Nie da się ukryć, że sprawia to wtedy wrażenie, jakby stadion świecił pustkami. Jak coś takiego wygląda zapraszam do zapoznania się z frekwencją na paru kilkudziesięciotysięcznych stadionach podczas rozgrywek polskiej ekstraklasy.

Zagrajmy mecz przyjaźni na Śląskim!

Stadion Śląski był w przeszłości „Stadionem Narodowym”. Nie bez powodu. Rozgrywane były na nim najważniejsze mecze piłkarskie w naszym państwie. Stadion zmodernizowany został w 2017 roku. Od tego czasu kadra Polski, dla której w przeszłości „Śląski” był domem, zagrała na nim 6 meczów. Prócz paru meczów reprezentacji, Stadion Śląski gościł również memoriały lekkoatletyczne, imprezy sylwestrowe, czy koncerty muzyczne. Żadnemu z tych przedsięwzięć nie odbieram prawa do zorganizowania na tym stadionie wydarzenia ani żadnemu też nie umniejszam. Próżno jednak szukać w archiwum wydarzeń na Stadionie Śląskim meczu piłkarskiego w jego nowej historii, który nie byłby meczem reprezentacji.

Aby zmienić ten stan rzeczy, z inicjatywą wyszedł Ruch Chorzów. Pogłoski o rozegraniu meczu Ruchu Chorzów na Stadionie Śląskim po jego modernizacji pojawiały się już wcześniej. Na sile przybrały podczas losowania par Pucharu Polski w ubiegłym roku. Los skojarzył Ruch Chorzów z odwiecznym rywalem Górnikiem Zabrze. Wydawałoby się, że jest to mecz idealny pod rozegranie go na największym obiekcie w województwie. Historycznie oba zespoły już niejednokrotnie się na nim mierzyły, przyciągając do „Kotła Czarownic” rzesze kibiców Niebieskich i Trójkolorowych. Krótki odstęp czasowy między losowaniem a rozegraniem spotkania nie pozwolił na sprawną organizację wydarzenia. Plany meczu Ruchu na Śląskim zostały odłożone na inne cieszące się zainteresowaniem widowisko sportowe w przyszłości.

Podczas jesiennego meczu beniaminka Ruchu Chorzów i spadkowicza Wisły Kraków w Krakowie oficjalnie została podana informacja o panującej między kibicami obu klubów zgodzie. Nastąpiło ogromne forsowanie wśród społeczności fanatyków drużyn tematu dotyczącego rozegrania rewanżowego spotkania między klubami na Stadionie Śląskim z Ruchem Chorzów w roli gospodarza na wiosnę.

Wszystkie ręce na pokład, robimy to!

I tak też się stało. Zarząd Ruchu Chorzów był świadomy potencjalnego świetnego widowiska. Chciał on sprawić radość swoim kibicom. Szefowie Ruchu podjęli inicjatywę i rozpoczęli rozmowy z zarządcami obiektu Stadionu Śląskiego w Chorzowie.

Z początku, wiele osób myślało, że na inicjatywie Ruchu się skończy. Można bez końca prawić frazesy o trudności zorganizowania czegokolwiek w tym państwie, ale taka jest rzeczywistość. Nikt się nie spodziewał, że Stadion Śląski od razu przyjmie Ruch Chorzów z otwartymi ramionami. A już na pewno nikt nie wierzył, że na drodze nie będzie stało wiele przeszkód.

Ku zdziwieniu części kibiców władze stadionu pozytywnie rozpatrzyły prośbę Ruchu. Skłonne były do dalszych negocjacji, aby finalnie hit ligowy się w tym miejscu odbył.

Dalszą część doniesień medialnych o negocjacjach między zarządem klubu a zarządem stadionu kibice śledzili jak brazylijską telenowelę. Jednego dnia było już bliżej meczu, następnego temat prawie upadł. Kolejnego ktoś usłyszał od kolegi, który usłyszał od wujka kolegi, że wszystko jest już klepnięte. Gdy obie strony doszły z wszystkim do porozumienia, można było wyczuć euforię w środowisku kibicowskim zarówno w Chorzowie, jak i w Krakowie.

Od postronnych osób, które na meczu były ostatni raz 10 lat temu osobiście mogłem usłyszeć, że idą na mecz Ruchu na Śląskim. Wezmą na niego tatę, dziadka, wujka, 5 znajomych z bloku oraz panią ze sklepu spożywczego na osiedlu. I o to właśnie w tym wszystkim chodziło. Niech każdy się nakręca na ten mecz i emocjonuje. Spora część kibiców Ruchu jeszcze nigdy nie miała okazji się pojawić na „nowym Śląskim”. Liczmy także takie osoby, które po prostu nie są kibicami obu drużyn, ale chciałyby po prostu zobaczyć hitowy mecz piłkarski, a przy okazji pojawić się na zmodernizowanym obiekcie, który kiedyś był dumą Śląska.

Zakaz gry w piłkę

„Zakończyły się negocjacje ze Stadionem Śląskim w sprawie organizacji meczu z Wisłą Kraków. Strony nie doszły do porozumienia w kwestii zapisów umowy najmu. Spotkanie z »Białą Gwiazdą« zostanie rozegrane w Gliwicach” brzmiał oficjalny komunikat na profilu facebookowym Ruchu Chorzów 21 marca. Z komunikatu dowiedzieć się można, że negocjacje „wysypały się” na punkcie dotyczącym wzięcia odpowiedzialności przez klub w razie wyrządzonych szkód. Ewentualne szkody spowodować by mogły przełożenie nadchodzących wydarzeń na stadionie.

Nie moja rola w tym, aby komuś narzucać interpretację tej wiadomości. Nie mniej jednak należy się zastanowić, czy Stadion Śląski w Chorzowie jest obiektem, gdzie możliwe jest zorganizowanie meczu piłkarskiego dla drużyn, które nie są takim potentatem finansowym jak reprezentacja Polski. Skoro najbardziej utytułowany śląski klub ma problem tylko na jeden mecz wynająć obiekt, to jak byłoby z innymi klubami w województwie. Sens wynajęcia Stadionu Śląskiego trzeba rozpatrywać w dwóch aspektach. Pierwszy to realna możliwość zapełnienia stadionu przez kibiców, drugi to sprostowanie wymaganiom finansowym związanymi z wynajęciem obiektu. Pierwszy aspekt na Śląsku spełnia tylko Ruch Chorzów i Górnik Zabrze.

Ruch w czasie odbudowy marki i finansów klubu nie mógł pozwolić sobie na dodatkowy wydatek związany z zabezpieczeniem stadionu. Górnik natomiast również w doskonałej sytuacji finansowej się nie znajduje. Doszłyby mu z pewnością też jeszcze większe koszty związane z bezpieczeństwem kibiców na meczu w Chorzowie lub też sama policja mogłaby zabronić odbycia się takiego wydarzenia. Można gdybać. Drugiego aspektu nie trzeba rozpatrywać, chyba że ktoś wierzy w rozegranie spotkania potencjalnego mistrza Polski Rakowa Częstochowa z FC Barceloną w europejskich pucharach na Stadionie Śląskim.

Przykro to wszystko opisywać. Z jednej strony można postawić się po stronie Stadionu Śląskiego i jasno przyjąć twarde stanowisko, że jeśli klub nie weźmie na siebie odpowiedzialności za wyrządzone szkody, to nie rozegra meczu. Z drugiej strony można postawić się po stronie kibiców, uważać to wszystko za absurd i mieć pretensje do Stadionu Śląskiego, że to on jest odpowiedzialny za to, żeby zadbać o zabezpieczenie bieżni lekkoatletycznej (o niej najczęściej mowa), aby najemca mógł płynnie przeprowadzić mecz piłkarski bez wygórowanych oczekiwań finansowych włodarzy obiektu.

Okazja była na świetne widowisko w bezpiecznej atmosferze z uwagi na przyjazne relacje obu klubów. Na jednej murawie wybiegłyby zespoły, które łącznie mają 27 zdobytych tytułów mistrza Polski. Oba zespoły w lidze biją się o awans i powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Na Śląskim miałaby miejsce najlepsza impreza sportowa od czasu meczu barażowego Polski ze Szwecją. Tego wszystkiego nie będzie.

Transparent wywieszony na Stadionie Śląskim | Fot. Niebiescypl/Twitter

Dwóch premierów i Ruch

Rozegranie meczu między Ruchem a Wisłą na Stadionie Śląskim było zdecydowanie najgorętszym tematem w środowisku kibiców chorzowskiego klubu. Należy przy tym pamiętać, że jest to tylko wątek poboczny związany z brakiem nowego stadionu Ruchu w Chorzowie. Słynne powiedzenie głosi „Jak nie drzwiami to oknem”. W myśl tego powiedzenia kibice Ruchu Chorzów wybrali się na cykl spotkań organizowanych w regionie przez samego byłego premiera Donalda Tuska. Szefa tej samej partii, z którą związany jest prezydent Chorzowa.

Śledząc portal Twitter, łatwo było natknąć się na filmiki z Częstochowy przedstawiające jednego z rozgoryczonych niedotrzymywanymi obietnicami Andrzeja Kotali kibiców Ruchu oraz Donalda Tuska. Szef Platformy Obywatelskiej próbował wybrnąć z dyskusji z kibicem populistycznymi hasłami skierowanymi do włodarza Chorzowa na temat dotrzymywania obietnic. Na koniec były premier dał się zaprosić kibicowi na mecz reprezentacji Polski do swojego domu. PR’owy majstersztyk. Na innym spotkaniu z Donaldem Tuskiem obecny był wspominany już przeze mnie Szymon Michałek, czyli założyciel sektora rodzinnego na meczach Ruchu oraz osoba najmocniej lobbująca za nowym stadionem w Chorzowie. Pan Michałek stanowczo przestrzegł szefa Platformy Obywatelskiej, że jeśli Andrzej Kotala nie dotrzyma obietnicy, to kibice Ruchu zrobią wszystko, aby Koalicja Obywatelska wyborów w Chorzowie już nie wygrała.

W międzyczasie Tusk spotkał się z samym prezydentem Kotalą oraz wiceprezydentem Michalikiem. Ci jasno nakreślili swojemu szefowi narrację, że miasto nie ma pieniędzy na budowę stadionu. Ten sam kibic, który był w Częstochowie, wybrał się na spotkanie z byłym premierem w Strzelcach Opolskich. Kibic Ruchu ponownie zrelacjonował szefowi PO sytuację stadionu Ruchu i wypomniał wizytę w swoim domu na meczu. Premier stracił cierpliwość, odebrał głos kibicowi, a w kwestii stadionu obiecanego przez Platformę Obywatelską nie poruszyło się nic do przodu.

Temat został łatwo podchwycony przez media kontrolowane przez partię rządzącą w państwie. Z jasnego powodu był to bardzo łatwy pretekst do zaatakowania Donalda Tuska. To wszystko jest jednak zwiastunem prawdziwej bomby, którą był wpis opublikowany rano 29 marca ze strony obecnego premiera RP Mateusza Morawieckiego:

Tym prostym sposobem pojawił się uśmiech na twarzach kibiców Ruchu i Wisły, chociaż przez chwilę. Nikt już się raczej realnie nie łudził, że mecz można zorganizować na Stadionie Śląskim. Deklaracja Mateusza Morawieckiego, co prawda jest miłym gestem w kierunku zainteresowanych kibiców. Należy ją jednak bardziej rozpatrywać jako wykorzystanie potknięcia swojego największego konkurenta. Dobrze wiemy, że mamy rok wyborczy, a wraz z nim trwające kampanie obu największych partii. Uniwersum polskiej polityki zapewnia nam tyle atrakcyjnych obietnic, że wystarczy czekać teraz na krok Donalda Tuska. Może mecz Ruchu Chorzów z Wisłą Kraków odbędzie się na Stadionie Śląskim. Całe przedsięwzięcie sfinansuje były premier. Po meczu dostępna będzie darmowa pizza hawajska dla wszystkich, a na koniec koncert Shakiry i podpisywanie piłek przez Leo Messiego.

Poniżej komunikat Ruchu Chorzów zamykający temat meczu z Wisłą na Stadionie Śląskim:

#NowyStadionDlaChorzowa

Fot. nagłówka: stadiony.net

O autorze

Student Uniwersytetu Śląskiego. Politolog z pracą licencjacką na temat relacji Unii Europejskiej z Federacją Rosyjską. Obecnie zajmuje się pisaniem pracy magisterskiej na temat byłych państw Jugosławii i ich stosunków z UE. Ponadto wielki entuzjasta piłki nożnej, pasjonat zarówno polskiego podwórka, jak i lig TOP5 oraz rozgrywek międzynarodowych. Hobbystycznie maniak Fifa Ultimate Team, obserwator Sejmu RP, interesujący się językami obcymi, a także zgłębiający wiedzę na temat stosunków międzynarodowych wraz z ich historią.