Dla większości z nas moda to nic innego jak dobór pasujących do siebie ubrań i dodatków, w których czujemy się komfortowo i atrakcyjnie. Przez lata podążanie za sieciówkowymi trendami, zaczerpniętymi z mediów społecznościowych, było czymś naturalnym. Jednak na przestrzeni ostatnich lat możemy zauważyć drastyczne zmiany w postrzeganiu tego pojęcia przez najmłodsze pokolenie dorosłych. Co powoduje, że Pokolenie Z coraz rzadziej kupuje w popularnych i łatwo dostępnych sieciówkach? Czy to forma manifestu ideologicznego, czy może jednak buntu, by podkreślić własną tożsamość?
Ubrania, a to jak się czujemy
Jedna z głównych bohaterek serialu „Plotkara” w jednym z odcinków wypowiada takie słowa: „Fashion is the most powerful art there is. It’s movement, design and architecture all in one. It shows the world who we are and who we’d like to be” – Moda to najpotężniejsza ze sztuk. To ruch, design i architektura w jednym. Podążając za tymi słowami, stwierdzam, że ubrania można określić jako narzędzia służące do kreacji wizerunku. Dzięki odpowiedniemu dobraniu odzieży możemy stworzyć obraz siebie – taki, jaki chcemy przekazać światu. To ta część naszej fizycznej estetyki, na którą mamy 100% wpływu, warto więc stworzyć najlepszą wersję siebie. Ja osobiście czuję się bardziej sprawcza w eleganckich i minimalistycznych ubraniach i takie zakładam do pracy oraz na uczelnię. Kiedy gdzieś wyjeżdżam, stawiam na wygodę, więc decyduję się na swój ulubiony set dresowy. W każdej wersji przekazuję coś światu, bo dla mnie to nigdy nie jest losowy wybór.
High fashion vs slow fashion
Ubrania, poza użytecznością i wniesieniem estetyki do naszego życia, mogą przekazywać dodatkowo nasze wartości – nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi.
Czy wspierasz polski rynek odzieżowy, a może jednak zagraniczny? Czy wybierasz ubrania pochodzące z wyrobu ekologicznego, czy jednak ich skład nie ma dla Ciebie kompletnego znaczenia? Potrzebujesz znaczka na T-shircie, a może najbardziej interesuje Cię, ile zapłacisz za dany produkt? To są pytania, na które każdy z nas ma swoje własne odpowiedzi, i to one są kluczem do rozwiązania zagadki dotyczącej Twoich wartości ubraniowych.
Ubrania na lata, nie na lato
Na warszawskich ulicach można zauważyć dużą różnorodność wśród stylizacji Pokolenia Z. Jedni kupują większość swojej garderoby w sieciówkach, inni na Vinted czy w lumpeksach, a jeszcze inni łączą te dwa źródła z głową. Młodzi dorośli przywiązują dużą uwagę do jakości i wolą kupić jeden produkt na „lata, a nie na lato”. Jest to jeden z głównych powodów rzadszych zakupów u odzieżowych gigantów, w których ofercie nadal dominują poliestrowe ubrania.
Dodatkowo w lumpeksach macie szansę na znalezienie naprawdę intrygującej „perełki”. Chociaż przyznam, że takie cudeńka łatwiej znaleźć w mniejszych miastach niż w stolicy. Mimo rosnącej popularności kupowania ubrań z drugiej ręki, wśród tego pokolenia nadal powszechne jest zaopatrywanie się u ogromnych gigantów odzieżowych promujących modę high fashion, a także u tych słynących z bardzo słabej jakości, jak Temu czy Shein.
Czy na pewno chodzi o wartości?
Moda na „vintage” to obecnie potężny trend rynkowy. Jest on wybierany nie tylko ze względu na oszczędność portfela, ale również przez potrzebę wolności, którą reprezentują lumpeksy. A to wartość niezmiernie istotna dla pokolenia Z. Bo jak możemy czuć się wolni, skoro ubrania, które nosimy, odbierają to prawo komuś innemu? Coraz więcej młodych osób zwraca uwagę – ze względów moralnych – na sposób produkcji oraz etykę sprzedaży odzieży.
Pokolenie Z wywiera wpływ na przyszłość
Potwierdzają to dane: raport ThredUp 2025 Resale Report przedstawia rosnącą liczbę młodych ludzi decydujących się na zakup ubrań z drugiej ręki. Statystyki prognozują, że do 2029 roku w USA na młodsze pokolenia (w wieku 18-44 lat) będzie przypadać aż 68% wzrostu wydatków na towary używane. Pokolenie Z swoją postawą może wywrzeć ogromny wpływ na przyszłość branży odzieżowej. Dając korporacjom „czerwoną kartkę” już teraz, wymuszają zmiany, do których może dojść za kilka lat – jak na przykład zapewnienie godnej płacy wszystkim pracownikom.

Z drugiej strony, kupowanie w popularnych sieciówkach odzieżowych czy na zagranicznych platformach słynących z niskich cen jest wśród Zetek nadal bardzo powszechne. W każdym z tych sklepów z ogromną łatwością znajdziecie znane fasony, najświeższe trendy czy po prostu standardowe „basic outfits”. Wybór jest naprawdę ogromny, a koszty takiej odzieży są zdecydowanie niższe niż ubrań z etycznych marek czy tych wyższej jakości.
Na pewno jest to szybka i stosunkowo łatwa opcja zakupów. W tego rodzaju sklepach panuje duże zróżnicowanie cenowe, dzięki czemu większość osób może sobie pozwolić na taki zakup. To definitywnie odróżnia sieciówki od marek etycznych, które kojarzą się z wysoką ceną. Dzięki temu uboższe osoby mogą nosić to samo, co osoby z wyższych sfer, a budżet ich nie przytłacza. Nasze pieniądze nas nie wykluczają i nie ograniczają. Mamy przestrzeń do założenia tego samego co inni, bądź tego, na co akurat mamy ochotę.
Dodatkowo sieciówki są w wielu miejscach rozpowszechnione, więc ich geograficzna dostępność działa zdecydowanie na plus. Odzież jest tam łatwiej i szybciej dostępna. Możemy zrobić zakupy, kiedy się śpieszymy albo potrzebujemy czegoś na ostatnią chwilę – i praktycznie zawsze coś kupimy. Wybór jest naprawdę bardzo duży, a ubrania ciągle się zmieniają, co jest odpowiedzią na nowe trendy. Większość sieciówek ma naprawdę bardzo zróżnicowane działy, obejmujące nawet sektor sportowy.
Kto uszył moje ubrania?
Stawianie na jakość, a nie na ilość, sposób wykonania oraz etyczność produkcji to zdecydowanie coś, co przemawia za słusznymi wartościami. Wybierając jeden produkt lepszej jakości, zyskujemy go na dłużej. Wspierając etyczne marki, dokładasz swoją cegiełkę do ochrony praw człowieka i godności pracy. Wstawiasz się za słusznymi wartościami, takimi jak odpowiednie wynagrodzenie dla każdego pracownika, bezpieczne warunki pracy czy zapobieganie pracy dzieci. Wybierając ubrania z dobrym składem, dbasz o planetę, a kupując jeden produkt zamiast kilku – oszczędzasz surowce potrzebne do jego wytworzenia.
To nie oznacza jednak, że kupowanie u wielkich gigantów odzieżowych jest czymś złym. Wszystko trzeba robić z rozwagą i w zgodzie z własnym sumieniem. Nie trzeba przecież zostawiać swojego tygodniowego budżetu na jedną bluzkę w drogim i etycznym sklepie. Warto jednak zadać sobie pytanie: „Kto uszył moje ubranie?”. Czy koszulka, którą mam na sobie, pochodzi z bezpiecznej fabryki, a pracownicy otrzymali za nią godną płacę?
To właśnie moda etyczna dba o to, by każdy człowiek zajmujący się produkcją ubrań był traktowany z szacunkiem, a my taki cel możemy wspierać. Jednak najważniejsze w modzie jest zakładanie tego, w czym czujemy się najlepiej i w 100% sobą. Ubrania mają dawać nam siłę i sprawczość. Mogą być narzędziem do kreacji wizerunku i przekazywania naszych wartości, ale mogą być też po prostu nakryciem wierzchnim. Najważniejsze, żeby wybrać dla siebie najlepszą opcję.
Fot. nagłówka: Kazuo Ota
O autorze
Studentka Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego i wolontariuszka, głównie na rzecz praw kobiet. Uwielbia modę, a wolny czas spędza na rowerze, czytaniu lub
pieszych wycieczkach w górach.



Naprawdę ciekawy tekst. Artykuł jest dobrze napisany i skłania do dalszego zgłębiania tematu.
Możliwość komentowania została wyłączona.