Przejdź do treści

Artemis II i rywalizacja w kosmosie

Na początku kwietnia świat obiegły relacje z amerykańskiej misji Artemis II. Gwałtowna popularność tej dziewięciodniowej ekspedycji świadczy o ogromnych nadziejach wiązanych z eksploracją kosmosu. W tle rysuje się jednak rywalizacja o pozaziemskie zasoby, która może zniweczyć wizje pokojowej współpracy.

Najdalej od domu

Artemis II to pierwsza od Apollo 17 (1972 r.) misja załogowa w okolice Księżyca. Astronauci nie lądowali przy tym na ziemskim satelicie, lecz przelecieli wokół niego. Celem Artemis II było przetestowanie statku kosmicznego Orion i odpowiednich procedur przed właściwym lądowaniem na Księżycu, planowanym dopiero na 2028 r. (Artemis IV). Mimo to NASA przekonuje, że Artemis II jest ważnym kamieniem milowym. Wyprawa ustanowiła nowy rekord największego oddalenia człowieka (ponad 406 tysięcy kilometrów!) od Ziemi. Pewne rekordy pobili także sami astronauci. Wśród czworga załogantów są: pierwszy Afroamerykanin, pierwsza kobieta, pierwszy nie-Amerykanin i najstarszy człowiek, którzy przelecieli wokół Księżyca.

Podczas całego wydarzenia światowa opinia publiczna była na bieżąco bardzo dokładnie informowana o poszczególnych częściach misji. NASA liczyła na entuzjastyczną reakcję i nie przeliczyła się. Muzyka, którą budzono astronautów, ich pożywienie na pokładzie czy pluszowa zabawka Rise – wszystko to przyciągnęło uwagę internautów. Fenomen globalnego zainteresowania wyprawą został już ochrzczony mianem „księżycowej radości”.

Science (fiction)

Sukces Artemis II prawdopodobnie nie będzie rozpatrywany w izolacji. Kluczowe okaże się, czy Amerykanom uda się zrealizować obietnice dotyczące następnych misji z cyklu. Te zaś są wyjątkowo ambitne. NASA zapowiada nie tylko ponowne lądowanie na Księżycu, ale i stworzenie tam bazy do dalszej eksploracji kosmosu. Plan ma przebiegać w trzech fazach. W pierwszej z nich ma zwiększyć się częstotliwość lądowań na Księżyc, testujących łaziki czy systemy komunikacji. Następny etap to rozwój infrastruktury „wspierającej regularne działania astronautów na powierzchni”. W ostatniej fazie powstaną systemy energii jądrowej i słonecznej, łaziki, metody komunikacji na wzór sieci komórkowej i księżycowy system GPS. Wszystko to, by w przeciągu siedmiu lat osiągnąć „półstałą” obecność na Księżycu.

Oficjalna grafika NASA. | Fot. Wikimedia Commons

Wydaje się, że księżycowy program NASA może jednak natrafić na – nomen omen – przyziemne przeszkody: trudności z finansowaniem. Mimo sukcesu Artemis II, administracja Donalda Trumpa ogłosiła plany zmniejszenia budżetu NASA o jedną czwartą, w tym inicjatyw naukowych w kosmosie o 46%. To posunięcie, które trudno wytłumaczyć w takim momencie. Trzeba co prawda przyznać, że agencja w ostatnich latach nie zawsze dorastała do oczekiwań: program Artemis pochłaniał kolejne miliardy nieprzewidziane w pierwotnym planie i był odraczany w czasie. Jednak decyzja o obcięciu funduszy pojawia się w chwili, w której Artemis nabiera wiatru w żagle. Ta inicjatywa jest dziś prawdopodobnie u szczytu swojej popularności; wielkie cięcia w jej budżecie mogą doprowadzić do rozczarowujących wyników.

Kosmiczna rywalizacja

Decydenci w USA liczą się oczywiście z tym, że Stany nie są jedynym pretendentem do takich przedsięwzięć jak rozpoczęcie ludzkiej działalności na Księżycu. Tak jak na innych polach, po piętach depczą im Chińczycy, których ambicje nie ustępują tym amerykańskim. Chiny już mogą pochwalić się znaczącymi osiągnięciami: ich roboty dokonały trzech lądowań na ziemskim satelicie. Ostatnia z tych ekspedycji zebrała próbki materiałów z niewidocznej strony Księżyca, czego nie dokonano nigdy wcześniej. W planach jest wysłanie łazika w sierpniu i rozpoczęcie badań Księżyca pod kątem konstrukcji bazy w 2028 roku. Podobnie jak Waszyngton, Pekin skupia się na południowym biegunie ziemskiego satelity, gdzie w kraterach osłoniętych od słońca znajduje się lód. Pierwsze lądowanie Chińczyka na Księżycu ma z kolei odbyć się w 2030 roku.

Wyścig kosmiczny Ameryki i Chin zapewne będzie tylko przyspieszać. Chińska inicjatywa bazy na Księżycu, ILRS, jest współprowadzona z Rosją i „otwarta dla wszystkich zainteresowanych państw”. Na chwilę obecną tę alternatywę wobec Artemis wspierają bliscy sojusznicy Pekinu i Moskwy (na przykład Białoruś, Kazachstan czy Serbia). Choć Chiny nie pozyskały wielu partnerów, ich program jest z pewnością największym zagrożeniem dla amerykańskiej dominacji w kosmosie od czasu zimnowojennej rywalizacji ze Związkiem Radzieckim. Tak jak wówczas, jej znaczenie symboliczno-propagandowe jest nie do przecenienia. Kraj, który wyśle człowieka na Księżyc po raz pierwszy od dekad i ustanowi tam bazę, zademonstruje światu przewagę technologiczną.

Międzygwiezdne bezprawie

Plany badania przestrzeni kosmicznej mają oprócz tego również wymiar pragmatyczny. Poza naszą planetą znajduje się wiele drogocennych zasobów, na których eksploatacji zależy państwowym i prywatnym podmiotom. Na przykład Księżyc kryje złoża rzadkiego na Ziemi izotopu hel-3, użytecznego jako paliwo w elektrowniach atomowych. Wykorzystywaniem tego minerału dla zysku zainteresowały się już firmy Interlune czy Blue Origin Jeffa Bezosa.

Pytanie, czy taka eksploatacja jest dozwolona, nasuwa się samo. Niestety w tej kwestii prawo międzynarodowe nie jest jednoznaczne – a to zachęca korporacje do narzucenia własnej interpretacji obowiązujących zasad drogą faktów dokonanych. Najważniejszym dokumentem regulującym te kwestie jest traktat o przestrzeni kosmicznej z 1967 roku. Choć wyraźnie zakazuje on zawłaszczania przestrzeni kosmicznej, jej eksploatacja może podlegać pod przepis mówiący o swobodnej eksploracji wszechświata. Dlatego porozumienia Artemis z 2020 roku, stanowiące ramy ideologiczne amerykańskiego programu, zakładają, że traktat pozwala na wykorzystywanie zasobów kosmicznych. Co więcej, traktat ten nakłada ograniczenia przede wszystkim na państwa, nie zaś – podmioty prywatne. SpaceX, Blue Origin czy Virgin Galactic widzą w tym szansę, by zagospodarować międzygwiezdną przestrzeń zgodnie z własnymi pomysłami. Możliwość, by powstrzymał je przedawniony dokument z poprzedniego stulecia, jest nikła.

Zbiorowa odpowiedzialność

„Earthrise” to słynne zdjęcie wykonane podczas misji Apollo 8 w 1968 roku. Pomogło ono zwiększyć świadomość ekologiczną na świecie. | Fot. Wikimedia Commons

Co można zrobić, by załagodzić skutki ulegającej intensyfikacji rywalizacji w kosmosie? Ely Sandler, ekonomista z Harvardu, proponuje model corocznych dyskusji wzorowanych na konferencjach klimatycznych COP. Zdaniem Sandlera rewizja traktatu graniczy z niemożliwością – bardziej wykonalne byłoby, natomiast „obudowanie” istniejącego prawa przez uściślenie występujących w nim definicji. Nawet w warunkach wyścigu o pozaplanetarne zasoby co do niektórych spraw panuje konsensus. Przykładowo protokoły, które pomogą ograniczyć liczbę kolizji satelit, są w interesie każdej z potęg kosmicznych. W innych kwestiach wypracowanie porozumienia zależałoby dużo bardziej od aktualnej woli politycznej.

Przestrzeń kosmiczna jest w niektórych kręgach przedmiotem imperialnych marzeń, ale może również inspirować poczucie przywiązania do wspólnego dziedzictwa ludzkości. To ciekawy efekt psychologiczny powszechnie występujący u astronautów. Christina Koch, członkini misji Artemis II, opisywała go w ten sposób:

„Overview effect” to sytuacja, w której patrząc przez kopułę, widzisz Ziemię taką, jaka jest, z całym wszechświatem w tle. Uświadamiasz sobie, że każda osoba, którą znasz, żyje w obrębie tej zielonej linii, a wszystko poza nią całkowicie nie nadaje się do zamieszkania. Nie widzisz granic, nie widzisz podziałów religijnych, nie widzisz granic politycznych. Widzisz tylko Ziemię i dostrzegasz, że jesteśmy o wiele bardziej do siebie podobni niż różni.

Miejmy nadzieję, że ta wrażliwość na innych ludzi i ich potrzeby będzie towarzyszyć osobom odpowiedzialnym za badanie kosmosu – dziś i w przyszłości.

Fot. nagłówka: Wikimedia Commons

O autorze

Jestem licealistą ze Szczecina. Pasjonuję się polityką krajową i międzynarodową, historią (szczególnie XX wieku), geografią polityczną i pokrewnymi dziedzinami. Lubię też gry planszowe oraz muzykę rockową.